• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Karol Sieniawski - Charakterystyka ludności krajowej

Karol Sieniawski, Charakterystyka...

Image

Artykuł jest fragmentem książki Karola Sieniawskiego Biskupstwo warmińskie wydanej w Poznaniu w roku 1878.

CHARAKTERYSTYKA LUDNOŚCI KRAJOWEJ
W PÓŁNOCNYCH CZĘŚCIACH BISKUPSTWA WARMIŃSKIEGO


Pozostała w biskupstwie warmińskiem ludność krajowa zasługuje sobie całkiem na nasze uznanie i podziwienie, o ile to charakter narodowy z suchych często dokumentów dziejowych odgadnąć się daje. Rzadki to musiała ta ludność posiadać hart duszy i ciała, aby tyle walk stoczyć w obronie wolności, przeciw przeważnym tłumom najeźdźców. Nie trzeba, tu wprawdzie zapomnieć, że ziemia pogańsko-warmińska nie weszła całkiem w skład późniejszego biskupstwa, i że granice ostatniego objęły przyległe części czterech ziem staro-pruskich tj. Warmii, Bartii, Galindii, Pogórzami, lecz wszystkie te ziemie aż do Łyny tworzą (prócz Galindii) całość niejako polityczno-narodowa środkowych Prus; wszystkie broniły z równa walecznością swej niepodległości, z wyjątkiem jedynej Galindii, (o której później) głównie zaś odznacza się ród warmiński Bogatińskich (Bogatini) miedzy Dobremmiastem (Gutstadtem) i Ornetą osiadły, zaraz w pierwszych bojach. Albowiem możne to plemię postawiło w okamgnieniu warownie Partigal i Schrando w celu oblężenia Krzyżaków w Honedzie (Balga) a byłoby o włos przymusiło ich do poddania się lub ucieczki, gdyby nie był książę brunświcki na odsiecz przybył. (Starsza kronika oliwska tak pisze: Illo tempore erat in Warmia una generacio valde potens, que dicebatur Bogetini et isti simul congregati edificaverunt castrum forte in campo qui dicebatur Partigal et, aliud popugnaculum edificaverunt Schrando etc.).

O walecznym tym rodzie zachowuje się odtąd w dziejach głębokie milczenie; pole "Bogatenus" rozdano później innym osadnikom, a niezawodnie pochowano Bogatińskich, razem z stracona wolnością ziemi rodzimej. Sama już działalność Bogatińskich, jest dla nas wskazówka, że Krzyżacy mieli do czynienia z narodem postępowym, i że bajki śmieszne są, które nam tedy owędy przedstawiają poeci i dziejopisarze nowsi, o starych Prus mieszkańcach niby to w napół nagich, dzikich, uzbrojonych w ogromne pałki, koczujących po gęstwinach i puszczach.

Uzbrojenie krajowców uznali sami Krzyżacy za tak wyborne, że lekka służba konna w zbroi i z bronią, pruską, w późnych wiekach jeszcze się odbywała. - W biskupstwie warmińskiem można dziś jeszcze wskazać licznych warowni szczątki, zakładanych zwykle na pagórkach, a po niemiecku bercfrede (bergfriede) zwanych (z keltyjskiego braighe-góra, fridd lub frith-gród). Lecz i żywym murem umieli krajowcy kraj swój bronić, tj. gęstym płotem z krzewin naumyślnie zasadzonych i jak najstaranniej utrzymywanych. Takie płoty żywe zwały się indagines-hagen (z keltyjskiego aighe lub aighcan-wysoko) w języku krajowców oszeke tj. z polskiego osieka, a były tak trudne do przebycia, że kiedyś Krzyżak, spadłszy w pochodzie z konia pomiędzy dwa takie płoty, drogi do ucieczki nie miał i tylko pokrywszy się tarczą, gdy cały oddział przez niego przechodził, tym sposobem ocalał.
Krzyżacy i biskupi widzieli w tych płotach żywych taki wyborny sposób obrony krajowej, iż do późnych czasów zobowiązywali osadników do utrzymywania takowych, jak liczne nadania o tem świadczą, a jeszcze w najnowszym czasie odzywały się poważne głosy za podobnemi ogrodzeniami, które konnicy nieprzyjacielskiej na przeszkodzie być mogą. Wojsko Warmian jak też i drugich ziem pruskich składało się. z konnicy i piechoty; ostatnia stanowiła przeważającą cześć siły zbrojnej. Duisburg daje nam szczegółowy spis siły zbrojnej pojedynczych ziem pruskich, a według tego zdaje się, iż szlachta może sama tylko służyła konno; ludność służebna zaś lub mniej możni w piechocie, zupełnie tak samo, jak to później urządzały pod panowaniem Krzyżaków postanowienia lennicze. Uzbrojenie pruskie do tak zwanej lekkiej służby, składało się według przywilejów z zbroi (plata lub brunia), z hełmu żelaznego (pileus) z dzidy, (hasta), tarczy (clipeus). Nie ma śladu, żeby w czasach przedchrześciańskich istniał w środkowych Prusiech samorząd któregokolwiek władcy znakomitszego. Zdaje się przeciwnie, iż obok możniej-szych rodów, istniała liczna drobna szlachta, która przychylając się do tego lub owego z możniejszych, dodawała takowym więcej blasku i potęgi. W wojnach z Krzyżakami występują, pojedynci wodzowie na czas wojny, przez całe ziemie obrani; najstarsi kronikarze nazywają ich kapitanami. Takim kapitanem Warmian był Piopse, który pierwszy uległ pod Honeda (Balga), później Glappo; zamożny zdrajca był Pomande i Codrunus, dowódzca w Honedzie. - Najdokładniej i najzaszczytniej dowodzi nam zajmowanie się rolnictwem, iż ludność krajowa była postępową i jak najlepiej do wyższej oświaty przysposobiona, a to już dawno przed przybyciem Krzyżaków. Najszczególniejsze oznaczenia zachodzących w gospodarstwie i przemyśle domowym przedmiotów są tego dowodem, gdyż one są pierwotne, a bynajmniej nie naśladowaniem, lub tłumaczeniem wyrazów niemieckich. Ziemia północno-warmińska rozdzielona była na sortes, tj.na większe majątki dziedziczne, a rolnictwo krajowe było przed przybyciem Krzyżaków do tego stopnia rozwinięte, iż pług polsko - pruski tj. radło (uncus) później w jeżyku urzędowym i w użyciu praktycznem został przyjęty od ludności niemieckiej oraz i władzy krajowej, a to również jako miara ziemi (2/3 mansi) jak też jako narzędzie gospodarcze. Socha polsko-pruska używa do dziś dnia jeszcze uznanie gospodarzy, tak teoretycznie jak i w użyciu praktycznem (Zob. Rozprawę Nitschmana w Leipziger Landwirthschaft. Dorfzeitung). Chętnie więc zgadzamy się na to, co Benno Marting pisze (Altpr. Monatschrift tom IX Milch und Molkereiwesen bei den alten Preussen). "Miecz krzyżacki zniszczył od razu więcej dobrobytu, aniżeli krzyż przywrócić zdołał."

Możniejszych krajowców zachowała się tylko mała liczba. Należą do nich Russowie, Karyoci, Kyrsyni, ród Cropolini, Schroytini, de Tüngen, Hohenbergowie i inni. Oni to po części nikną z widowni dziejowej, przyjmując nazwiska niemieckie, lub gasną zupełnie. Niektóre rody zgermanizowane już w drugiej generacyi zajmują w krótkim czasie pierwsze miejsca między wazalami biskupstwa. Bardzo zaś wcześnie widzimy jak owe rodziny możniejsze oddają się rolnictwu i przez zakładanie nowych osad swe dochody powiększają. Szczególnem jest, że wydając ziemie na obsadzenie swych majątków, oddają owe osady pod prawo chełmińskie, wiec niemieckie.
Roku 1318 (I. Nr. 187) pieczętuje Tungen już własną herbową pieczątka, co zresztą dziwić nas nie powinno, gdyż zachowane nam są "pieczęcie" z czasów przed-chrześciańskich, jak o tem świadczy napis runiczny; taka pieczątka u Wolańskiego (listy o starożytnościach słowiańskich, zbiór I). przypomina herb Precków (kosz żelazny z palącym się ogniem). Z warstwy zaś mniej zamożnej ludności krajowej, pochodzi od pierwszych czasów wielka cześć urzędników i służących, tak biskupich jak kapitularnych, mianowicie tłumaczy, podkomorzych (camerarius) borowych i t. p.

Władza starała się przedewszystkiem o uzupełnienie duchowieństwa z szczepu krajowców, jako też czytamy że plebanem w Ornecie był wcześnie już Prusak Albertus. Na szczególna uwagę zaś zasługuje duch przedsiębiorczy tej klasy krajowców, objawiający się w rolnictwie; chociaż oni początkowo dla mniej korzystnych warunków posiadania roli, a może też dla mniej wydoskonalonego przemysłu ogólnego w obec ludności napływowej poślednią odgrywali role, to jednak bardzo wcześnie wyrównują ostatniej tak dalece, iż w końcu XIV wieku większa już część założycieli i sołtysów osad wiejskich była pochodzenia krajowego. Prócz tego mamy liczne na to przykłady, jak Warmianin, jako rolnik przemyślny, sprzedaje włość swą uprawioną, aby, nabywszy tania posiadłość w stronach oddalonych i pustych, nową z zyskiem założyć siedzibę. Nie wchodzimy w to, o ile inne może pobudki wywoływały takie przesiedlenie się na prawy brzeg Łyny; dosyć przekonujemy się, że ludność krajowa warstw wszystkich wdrożywszy się w świat nowych wyobrażeń, w niczem nie ustępuje przed osadnikami obcymi, a to tem mniej, iż ona, oddana rolnictwu od czasów niepamiętnych, poznała już lepiej zmienny i kapryśny klimat pruski, który i dziś jeszcze nie mało robi trudności gospodarzom, szczególnie z innych okolic przybyłym. Braterska zresztą zgoda i rzadki duch jednomyślności w gronie familijnem, cechują dawnych mieszkańców biskupstwa, co musiało się też nie mało przyczynić do dobrobytu wspólnego, tak, iż w utrudnionych stosunkach ostać się zdołali. Świadczą o tem bardzo liczne nadania wystawione, choć obejmując mała tylko posiadłość ziemska, jednak na imię kilku osób spokrewnionych. Ta okoliczność przypomina nam zresztą te same stosunki zgody braterskiej, które Henneberger chwali u ludności prusko-litewskiej.
Do miast warmińskich przesiedliła się już po pierwszych walkach z Zakonem pewna cześć krajowców, szu-kajacych, jako nowi chrześcianie, schronienia przed braćmi pogańskimi, o ozem Dusberg i starsza kronika oliwska nieraz wspominają. To samo stało sie z pewnością i w późniejszych czasach, czego dowodem są nazwiska obywateli miejskich Brunsberku, Licbarku i innych miast, jak dawniej, tak po dziś dzień. Ludność robocza zaś, która do dziś zamieszkuje przeważnie przedmieścia miast warmińskich, uważać musimy za potomków ludności krajowej, osiedlona już za dawnych czasów pod murami obywateli miejskich, szukając tu zarobku praca ręczna i schronienia w czasie niebezpieczeństwa. Z reszta zachował się do najnowszych czasów pewien rodzaj antagonizmu miedzy obywatelami miast, a tą ludnością z przedmieścia, antagonizm , którego przyczyny pierwotne dziś już dawno wyszły z samowiedzy ludności, a który się jednak w sławnym roku 1848 jeszcze dość silnie objawił.

O ile się ludność krajowa już w czasie przedchrześciańskim obeznała z przemysłem, trudno dziś odgadnąć, tak samo, o ile pod nowym rządem brała w nim udział. Że kunszta i rzemiosła Prusakom w ogóle nie były obce, o tem świadczy Dusburg, który powiada, że także i mężczyźni przędli wełnę, czego jeszcze dziś mamy przykłady w Warmii, szczególniej w niższych warstwach.

Poznawszy wiec w pierwotnych mieszkańcach północnej części biskupstwa, hardy w boju i wytrzymały w pracy rolniczej szczep, śledźmy inne przymioty, ich charakter, ich obyczaje i wyobrażenie religijne, o ile nam dokumenta historyczne dostarczają materyału. Czynimy to głównie na podstawie ugody zawartej miedzy mieszkańcami Pomorzanii, Warmii i Natangii a Krzyżakami przez posła apost. w roku 1249, tj. z ludnością zamieszkująca północne części biskupstwa aż do Łyny. Że tu nie ma wzmianki o ziemi pogorzańskiej, objaśnia się przez to, iż to ziemstwo uchodziło za część Pomorzanii lub też Warmii; do ziemi galindskiej zaś Zakon wtedy jeszcze nie rościł sobie prawa. W tej ugodzie występują jako strona nowo-ochrzceni (neophyti) równo uprawnieni między sobą, którzy się wspólnie naradzają, co dowodzi, iż owe ziemie ani wspólnego, ani żadna z osobna pojedynczego samorządzcy nad sobą nie uznawały. Jednakowoż odznaczały się pojedyncze rody możniejsze od ogółu narodu, ponieważ Zakon przyrzeka, iż ci, którzy pochodzą z rodu szlacheckiego (ex nobili prosapia procreati) mogą być pasowani na rycerzy, podczas gdy się wszystkim zapewnia najzupełniejsza wolność osobista i pełne prawa cywilne (w obec sadownictwa, posiadania majątku ruchomego i nieruchomego, wyświęcenia na księży i t. d. słowem: libertatem omnimodam personalem). Zdaje nam się, iż owe rody znakomitsze posiadały liczna klientelę mniejszej szlachty; albowiem nowoochrzceni wspominają, iż za czasów pogaństwa, spadek nieruchomy przechodził li w prostej linii od ojca na syna, a nie na innych krewnych, zkąd wynika, iż za czasów pogaństwa pewna klasa szlachty mniejszej tj. wolnych dorabiały się na służbie u możnych, również jak odpowiednia kategorya szlachty litewskiej i polskiej. Odpowiednio temu, według wspomnianej ugody, twierdzili guślarze, czyli kapłani (wróźbiarze) pogańscy, iż widzieli zmarłych (naturalnie zawsze możnego pana) na dzielnym rumaku, w błyszczącej zbroi, z sokołem na ramieniu, otoczonego licznym orszakiem (comitatus), jadącego w obłokach do innego świata.

Dusburg podaje o Prusakach, iż wierzyli w nieśmiertelność duszy, lecz byli tego przekonania, iż każdy z nich zostaje w tem samem położeniu na tamtym świecie, w jakiem żył na ziemi. Nauka udzielona nowo-ochrzconym przez posła apostolskiego, iż wszyscy ludzie przed Bogiem są równi, i że tylko grzechy robią człowieka niewolnikiem grzechów, zdaje się wskazywać na to, że istniała także warstwa ludzi niewolnych (lecz dalszych wskazówek do określenia położenia tychże brakuje. Że zaś stan podobny istniał w czasie przedchrześciańskim, nie ulega wątpliwości, wskazują, na to także słowa Dusburga. "że Glappo miał męża sobie poddanego, (virum sibi subditum) nazwiskiem Steinów, którego serdecznie kochał, a który go ostatecznie oddał zdradziecko w ręce Krzyżaków." Dalej obierają sobie neofici na dozwolony irn wybór, prawo cywilne i karne Polaków "swych sąsiadów" i dowodzą przez to, że dawno już musieli się zapoznać z tem prawem, gdyż prosili o wyrzucenie z prawa tego próby "żelaza gorącego," na co ówczesne prawo polskie jeszcze pozwalało (zob. Das aelteste geschriebene poln. rechts-denkmal, publikowane przez Dr. Volkmana i Helcla. Tymczasem zakazują statuta prowincyonalne rigensia, które i w Warmii zostały przyjęte, jeszcze r. 1428 udowodnienie przez żelazo gorące lub zimna wodę. (purgacio vulgaris per candens ferrum vel aquam frigidam; Jacobson Quellen). Może rządzili się nawet od dawna poczęści tem prawem, ponieważ nadarzająca się w nadaniach warmińskich "pallayde" jest co do wyrazu jak i treści zupełnie to samo, co polska "puścizna" chyba, że się rzecz ta ma odwrotnie, tj., że Polacy od swych sąsiadów te prawa przyjęli. Co do wyobrażeń religijnych wspomina ugoda warmińska tylko Kurchona jako boga rolnictwa, a może też i obżarstwa (Pruzziquorum deus venter-Capanarius), którego postać poganie mieli zwyczaj wystawiać co rok (collectis frugibus confingere), lecz i innym bogom przyobiecują nie oddać czci. Ofiary swe oddawali bogom w lasach świętych, ponieważ przyrzekli, "iż pewne kościoły chrześciańskie będą budowali przyzwoicie i strojno, tak, iż tam milej będzie się modlić, aniżeli w borach."

O takich borach, górach, wodach, kamieniach świętych wspominają po kilka razy nadania warmińskie, i aż do dziś niektóre utrzymały się miejscowości takie w pamięci ludu. Że ludność wspomnionych ziem pruskich wierzyła w nieśmiertelność duszy, wynika z powyższych twierdzeń wróźbiarzy (Tullissones vel ligaschones nazwanych), których głównie wzywano na pogrzeby, ale pewnie się radzono ich też, według odpowiedniego znaczenia wyrazów (z których pierwszy jest słowiańskim, drugi litewskim), w chorobach lub innych nieszczęściach. Zdaje się wreszcie, że właściwy stan księży w tej ludności wcale nie istniał, jeżeli nie są to owi Tullissones et Ligassones, którzy niby są to kapłani pogańscy; o przesławnym Voigta Kriwe Kriwayto, nasza ugoda zaś ani słówkiem nie wspomina. Umarłych palono lub chowano (in mortuis comburendis vel subterrandis ritus gentilium de cetero non servarent), razem z ich końmi, bronią, kosztownościami, może i sługami, naturalnie tylko osoby znakomite - bo i to przyobiecują neofici zaniechać na przyszłość. Dodajemy, że z pewnością zachodziły znaczne różnice co do obyczajów takich miedzy ubogimi i bogatszymi, czyli szczepem panującym a służebnym. Dalej obowiązują sie nie mieć więcej żon, jak jedne tylko, tak samo nie kupować tychże, lub sprzedawać córki w małżeństwo. Wynika ztąd, iż stanowisko kobiet ówczesnych było dość pośledniem, uważano je bowiem niemal za służebnice, co późniejsi autorowie wyraźnie podają. Lecz że żona pierwsza zupełnie inne zajmowała stanowisko, potwierdzają ci sami autorowie, według których nawet w Warmii rządziła Ermina po śmierci swego męża Warmona; w Pomezanii inna znów się wsławiła jako wieszczka święta; inna znów w Galindii pomściła się za okrucieństwa mężów na żonach dokonanych, zagłada pierwszych. Są to wprawdzie osoby bajeczne, lecz odbija się w ich losach sposób myślenia współczesnych. Że zaś można Zupani owdowiała i bezdzietna darowała swe posiadłości biskupowi Henrykowi I, który na cześć jej założył miasto Frauenburk, jest faktem historycznym.

W końcu zakazuje ugoda 1249 r. nowym chrześcianom, żeby syn po śmierci ojca nie brał za żonę swa macochę, który to zwyczaj miał się rozszerzać za czasów pogaństwa, szczególnie z przyczyny, że ostatnia była kupiona z wspólnego ojca i syna majątku. Ten zwyczaj objawił się według wiarogodnego świadectwa u ludu ruskiego jeszcze za czasów Batorego (zob. de Russorum religione etc. epistoła ad D. Dawidem Chytraeum), a to w postaci nierównież ohydniejszej. Nie mniej potępia się porzucenie, lub zabicie dzieci własnych. Ostatni punkt rzuca smutne światło na usposobienie owój ludności, które się tylko w ten sposób tłumaczyć daje, że postępowano tak nieludzko tylko z ułomnem potomstwem, chociaż samolubstwo lub bieda, może istotnie skłaniała nieraz nienaturalnych rodziców do tego kroku, na który i dziś jeszcze istoty nieszczęśliwe odważają się, niestety zbyt często, przy tej oświacie, która się chełpić lubimy.

Podaliśmy powyżej wszystko, co się o charakterze, religii i obyczajach krajowców w północnych częściach biskupstwa powiedzieć dało, zwracając ponownie uwagę na to, że biskupstwo oebjmowało też znaczna cześć Galindii, jako też ziemi Barten, które w ugodzie 1249 r. nie brały udziału. Zarys nasz jest osnuty na dokumencie z wszech stron wiarogodnym, a dałby się uzupełnić wiadomościami podanemi przez inne źródła niepodejrzane, mianowicie z opisu Wulfstana, Adama Bremeńczyka, historyografów polskich i innych. Prócz tego można niejedno czerpać z autorów późniejszych wysoko cenionych. Tymczasem zaniechamy korzystać już na tem tu miejscu z źródeł wspomnionych, o ile one traktują ogólnie o ziemiach pruskich i o Prusakach Albowiem jak w dalszym ciągu wykażemy, nie mogą ogólne takie wiadomości w żaden sposób być zastosowane do pojedynczej ziemi pruskiej, ponieważ narodowość pruska i jednolity naród pruski, nigdy na świecie nie istniały.

Share