• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Mapa odkryć Tannenbergu

Poszukiwanie zabytków

Tekst prezentowany poniżej został napisany przez p. Damiana Czerniewicza, dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury w Jonkowie. Chcielibyśmy poprzez jego opublikowanie zapoczątkować szerszą dyskusję nad kontrowersyjną sprawą poszukiwań zabytków z użyciem wykrywaczy metali.

Damian Czerniewicz Mapa odkryć Tannenbergu

„Tannenberg” jak niegdyś, to także dzisiaj wysokie łąki, zapomniane lasy, mokradła i niekończące się jeziora. To niedostępne okolice, gdzie zapuszczają się tylko drwale, wiekowi grzybiarze i niezmordowani detektoryści, jak i orne pola przy często ruchliwych drogach. Bitwa i to co działo się potem, objęła swoim zasięgiem praktycznie całą Warmię i południowe Mazury. Odkrywane, nie znane historii bitwy epizody, to dzisiaj ślady zagubionych w borach i pamięci, rozbrajanych i rozbrajających się jednostek, osobistych ludzkich tragedii, które idą w parze z wciąż mało rozpoznanymi fazami samej walki, której ślady w różnej postaci można napotkać także tam, gdzie dzisiaj łowi się ryby, rosną oziminy czy coraz bardziej popularna intensywnie nawożona marchew. Opowieść o skarbach Armii Narew, rozsianych na olbrzymim obszarze, odkrywanych z pasją przez wielu, jest zbiorem lat doświadczeń, które być może pomogą nie tylko w odnalezieniu utraconych ponad 90 lat temu, kolejnych wciąż niszczejących świadectw naszej historii. Tak to już ze skarbami przecież jest, że jedna wskazówka, ujawnia następną, wiodącą do wymarzonego finału. Nie byłoby ich wcale, gdyby nie towarzysząca nam od zarania, tak krępowana dzisiaj, już nie przez oceany czy lodowe granie pasja odkrywania. Gdyby nie nadzwyczajna, ludzka ciekawość, silniejsza od wszelkich ograniczeń, tajemnice wydzierane przeszłości... zresztą, sami posłuchajcie...

Strumienie

Dwadzieścia lat temu, a może wcześniej poszukiwania skarbów w leśnym kotle{1} rozpoczęli także ludzie, którzy, nie oczekiwali „jedynie”stu, trzystu kilogramów czy jak protagoniści tej potrzeby, ich poprzednicy całego złota Inków. Pasją, która gnała pierwszych „klozetowców”{2} przez wykroty starych nasadzeń i zarastające łęgami kanały melioracyjne zapomnianych pastwisk, była chęć rozpoznania oddalającej się, niejasnej, więcej już legendarnej historii, chociaż może nie tak jeszcze odległej ale przynajmniej wciąż „legalnej”. Czym że była przez 60 lat w zestawieniu z tajemnicami ostrogockich księżniczek, pamięć o pruskim zwycięstwie nad drugim ciemięzcą, dla jedynie słusznej serii z pepeszy uwiecznionej na tej czy tamtej pamiątkowej tablicy, szwabachą a nawet cyrylicą pisanej... Wędrówki szerokimi połosami{3} rozpoczynały się od poszukiwań jakichkolwiek sygnałów, na które oczywiście przy pomocy sprzętu własnej konstrukcji, można było trafić bez problemu nawet na odległych mokradłach. Zbiór pierwszych danych stanowiły więc podkowy, czasem strzemię czy stalowy orczyk lub zapyziały koński munsztuk. Duży sygnał to duży przedmiot lub coś znajdującego się głębiej, więc nie tylko takie znaleziska wzbogacały dzisiejszą wiedzę o tym co i gdzie wydarzyło się po bitwie. Szczyty sztandarowych drzewiec, odnajdywane od Uścianka po Wielbark w cynkowych i stalowych nosidłach na amunicję, czekały głęboko pomiędzy innymi skrzynkami pełnymi pocisków do armat „prawosławnych”{4}. To nie kwestia jedynie dziewiczego terenu czy nie tkniętych „miejscówek” decydowała o odkryciach z górnej półki a wytrwała wędrówka wielu osób wąskimi pasami terenu ciągnących się z przerwami pozostałości ekwipunku. Dzisiaj, dyskryminowane często przez szukających wytrawnych śladów uciekającej armii, omijane przez wyczulone na drobny mosiądz i płytko, o czym jeszcze będzie widzące sprzęty, wciąż skrywają nie jedną wartą zapomnienia o „trybie dyskryminacji”{5} tajemnicę. Pierwsze poszukiwania opierały się na dostępnych na bazarach czy małych antykwariatach, nielicznych, propagandowych, pochodzących z dwudziestolecia niemieckich książkach oraz światło- i kserokopiach jedynego polskiego również z przed wojny opracowania. Zamieszczone w nich mapy w bardziej lub mniej udany sposób, próbowały przedstawić zamęt Tannenbergu, grubymi liniami wskazując drogi ucieczki pokonanych korpusów. Z jednej strony rzetelne, liczne niemieckie źródła w tym pułkowe zapisy a nawet wspomnienia, oferują dane stosunkowo jednostronnie opisujące wydarzenia zwycięskiego odwetu na słowiańszczyźnie. Oczywiście poszukiwanie tam, gdzie solidnym kołem obrysowano cyfrę wziętych do niewoli jest jak najbardziej trafne. Zabranie się za sukcesywne badanie terenu o powierzchni kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych jest już znacznie mniej chętnie dobieraną metodą, chociaż tak właśnie wygląda leśny kocioł Tannenbergu, o czym przecież dzisiaj, większość z nas już wie.

Bez przecinania odnajdywanych strumieni mosinowskich dupek{6} wiodących z zachodu na wschód i wijących się niemal nie widocznymi leśnymi duktami, podążania trawersami za wąskimi pasami rozrzuconego żelastwa, łączącymi pozieleniałe fundamenty nieistniejących domostw, liczyć można jedynie na św. Krzysztofa lub... „Dokłady komisji generała Pantelejewa”{7}. Chociaż studia niedostępnych do niedawna, ciurkiem pojawiających się materiałów pochodzących z państwowych archiwów rosyjskich, bez zestawienia ich z dokonaną dzięki drwalom i detektorystom długą listą odkryć, wiodłyby do kolejnej metody „na około”.

Wiedza, jaką przyniosły odkrycia już pokoleń poszukiwaczy jest nieoceniona także dla przyszłych, jak się zdaje bardzo odległych fachowych badań. Chyba, że pola bitewne I wojny, niebawem staną się w naszym kraju obiektem zainteresowania „poszukujących kontekstu inaczej”{8}. Kontekst, jak wiemy, najważniejszy aspekt dokonywanego odkrycia, „pod Tannenbergiem” zbliżył się oto do świata laików w sposób niezwykle istotny. Dzięki „nowemu pojęciu kontekstu”{9}, konferencje naukowe, gdzie akademicy poznają obecnie typy uzbrojenia walczących stron, zasoby i metody korzystania z archiwów akt nowych oraz stosunek zwycięzców do zwyciężonych, czy poziom wiedzy młodzieży na temat I wojny w regionie, z pewnością wzbogacą się o odczyty dotyczące zaginiętych bez wieści w czasie ucieczki tysięcznych kolumn także naszych przodków i świadectw tych wydarzeń w postaci nie tylko aparatu Hughesa{10}.

Nowy Kontekst

Kilkaset osób, od kilkunastu lat, przy użyciu wysokiej klasy urządzeń, wydając niebagatelne pieniądze, przemierza dziesiątki kilometrów pól bitewnych Tannenbergu, ciesząc się z każdego odnalezionego guzika. Jedni posiądą wspaniałe wspomnienia z letniej wyprawy tropem skarbu gen. Samsonowa, inni powodowani strachem przed konsekwencjami włożą go do szuflady, jeszcze inni anonimowo sprzedadzą, co skądinąd wzbogaca tak sprzedającego jak posiadającego czyli obywateli w kontakt nie tylko z historią żywą ale co chyba najważniejsze kulturowo. W ten sposób bogaci się także państwo{11}. Jak wiemy w kontekście obowiązującego prawa trudno jest pochwalić się publicznie cenniejszym znaleziskiem, bez narażania urzędu na konsekwencje. Urząd, zobligowany kulawym prawem, przyjmując cenne znalezisko musi zająć wobec jego pochodzenia określone stanowisko. Gdy zabytek jest dużej klasy, tym bardziej. Szczęśliwie nie musi go zajmować wobec przedmiotów nie zgłoszonych, gdyż nic o nich nie wie. Przy okazji ten urząd, który zaprenumerował miesięcznik, jak i ten który zajął stanowisko przyjazne dowiedzą się przeto, jakie tajemnice skrywają zbiory anonimowych pasjonatów, więc z całym szacunkiem, kłopotliwego dla siebie stanowiska zajmować nie musi{12}. Między innymi w tym nowym kontekście, spróbuję przestawić wszystkim zainteresowanym odkrycia przedmiotów, które podkreślam z całą pewnością nigdy nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie poszukiwania prowadzone przez laików. Niech łamy miesięcznika będą kolejnym pomostem ułatwiającym współpracę zainteresowanym stronom, prowadząc do, co niewątpliwe zmian zapisów nieszczęśliwej ustawy o zabytkach lub uchwalenia całkowicie nowej w kontekście prowadzenia poszukiwań.

Nie da się ukryć, iż wiele osób wyrusza „pod Tannenberg” motywowanych piękną, właściwą pasji poszukiwaczy tajemnic tej bitwy idee fix - odnalezieniem „prawdziwego” skarbu. Jak głosi nie tylko legenda, gdzieś na drogach odwrotu Armii Narew miałaby być ukryta armijna kasa lub kasa generała Samsonowa. Przy okazji poszukiwania kasy, odkrywane są kolejne, fascynujące skarby 2. Armii, które cieszą swoich znalazców, nie mniej niż magiczny żółty metal cieszył odkrywców nowego świata. Są nimi guziki, żołnierskie klamry, szable czy bebuty, bagnety, zniszczone karabiny, żołnierskie żetony, siodła i bączki z czapek. Wytrwali odnajdują swoje pierwsze pułkowe odznaki czy znaczniejsze medale. Obok, dziesiątków wspominanych a niedocenianych podków, w ziemi zalegają odłamki, taśmy wiodące artyleryjskich pocisków i łuski karabinowej amunicji. To wszystko Wiecie ale piszę o tym dlatego aby zwrócić Waszą uwagę na fakt, iż te skarby najczęściej znajduje się stosunkowo blisko powierzchni. Tannenberg, głuchy w miejscu, gdzie należałoby spodziewać się szaleństwa sygnałów, w innym wciąż dzwoni kolorem. Tymczasem tam, gdzie nie ma wydawałoby się nic, spodziewać się można „prawdziwych” skarbów. Święty Krzysztof wspomógł poszukiwacza, który odnalazł sztandar rosyjskiego 144. Pułku, oddając świadectwo ostatnich chwil dowódcy i kilku pozostałych przy życiu żołnierzy z niewielkiej głębokości. Dookoła była cisza. W bezpośredniej odległości od miejsca odkrycia, również płytko zalegały zużyte karabinowe łuski obu systemów{13}. To wyjątek od reguły, mówiącej iż tak znaczących odkryć nie można spodziewać się tak płytko. Sztandar zagrzebany w pośpiechu w leśnym humusie, porzucony wręcz przez ochraniających go żołnierzy, nie był wszak obiektem, który traktowano z taką lekkomyślnością. To przykład, iż żołnierze walczyli do końca i do końca próbowali unieść sztandar z zagrożonego miejsca jak i na to, iż od miejsca, gdzie cały 144. Kaszyrski pułk systematycznie rozstrzeliwała pruska artyleria do miejsca odnalezienia sztandaru dzieliła spora przestrzeń kilku kilometrów. Miejsca ostatnich walk danych jednostek, od miejsca ukrycia ważnych dla nich obiektów, w przypadku Tannenbergu dzielą często dziesiątki kilometrów. Jak w takim wypadku trafić na kolejny sztandar ? Dotychczasowe wieloletnie odkrycia, kwerendy, studia nowych materiałów, regularne przeszukiwanie wytypowanego obszaru i oddział pasjonatów mogą być dobrym sposobem na odnalezienie kolejnego ważnego wojskowego symbolu, który gdyby ponownie miał się „podnieść” przypadkiem, to jedynie dzięki Św. Krzysztofowi. Co też z tym świętym...

Szczyt, czy też po naszemu grot sztandaru 22. Nieżegorodzkiego pułku, nosił ślady przebywania w ogniu. Jednym ze świadectw, iż sztandar został spalony przez żołnierzy pułku jest zeznanie złożone w 1914 roku przed komisją badającą przyczyny tannenberskiej klęski. Odnaleziony w pobliżu wsi Sadek, ponownie w pobliżu zrujnowanego siedliska, całkowicie odpowiada pewnej metodzie stosowanej przez ukrywających, drodze jaką resztki pułku przebyły do punktu rozbrojenia i wzięcia ich do niewoli jak i wersji szczytu, jaki posiadał sztandar pułku, jedyny taki w całym korpusie. W przypadku innych jednostek, jest podobnie, więc dane zawarte w „tabeli sztandarów” zebrane na podstawie dokonanych odkryć i rosyjskich dokumentów z przed lat są wiarygodne. Pozostają sukcesywne badania okolic „strumieni” w tym kontekście i tradycyjnie miejsc... gdzie nie ma nic.

Gdyby sztandar 30. Połtawskiego pułku, nie został znaleziony w... Muzeum Wojska Polskiego, 30 lat po jego właściwym odkryciu przez żołnierzy LWP, w pewnym sensie nie wiadomo byłoby, gdzie rzeczywiście dokładnie szukać kolejnych... Z braku miejsca, na razie wspomnieć należy o zbiegu okoliczności, lub wskazówce... jaka miała miejsce w przypadku nowego i poprzedniego odkrycia. Sztandar odnaleziony w latach siedemdziesiątych na poligonie pod wsią Chwalibogi, ukryty został w cynkowej skrzynce na głębokości około 1,5 metra, w odległości 15 metrów od brukowanej drogi, kilka metrów od ruin mazurskiego siedliska, pod korzeniami trzech starych brzóz. „Nowy” szczyt sztandaru, jaki został odnaleziony, znajdował się w cynkowej skrzynce, na głębokości około 1,5 metra w odległości... Poszukiwania kolejnych fragmentów sztandaru, jak się wydaje 24. Symbirskiego pułku miały miejsce w rejonie na zachód od Wielbarka. Póki co, zapraszam Was do studiów tabeli ukrytych i zaginionych sztandarów Tannenbergu i ich elementów...

Skarby Armii Narew

Ołtarz polowy jednego z pułków, do którego wiódł strumień rozbrojenia wymieszanych jednostek XV i XIII Korpusu, odnaleziony został pomiędzy osadą Kiliszki i wsią Głuch. Najczulszy z dostępnych na rynku wykrywaczy, nie mógł zdeterminować do podjęcia decyzji - kopać czy nie. Głębokość ukrycia okazała się ledwie dostępną dla standardowej cewki granicą. Jedynie doświadczenie operatora{14} oraz wiele lat poszukiwań różnych osób i ich efekty pomogły podjąć odpowiednie działanie. Porzucony wręcz, w żaden sposób nie zabezpieczony, wymieszany zespół przedmiotów liturgicznych, wydobyty został z głębokości około 1 metra. Srebra i platery przetrwały do naszych czasów w fatalnym stanie. Ukryte w ostatniej chwili, nocą 30 sierpnia 1914 r odnalezione zostały dzięki „przypadkowej współpracy”{15} wielu osób. Gdyby nie halo, jakie utworzyło się dookoła depozytu w procesie utleniania się metalu, na zawsze pozostałby na podmokłych łąkach i torfowiskach, pogrążając się dalej w niepamięci zawróconego w ostatniej chwili, odchodzącego w niebyt wojennego epizodu. Chyba, żeby Św. Krzysztof... albo nieszczęsny pułkowy swiaszczennik{16} wymodlił przypadkowe odkrycie swojego zaginionego gdzieś w Prusach ołtarza.

Gdyby wszystkie odkrycia Tannenbergu zebrać na jednym stole... kilkunastu stołów by nie starczyło. Ilość skarbów jakie oddał i oddaje Tannenberg zebrana w jednym miejscu, zaskoczyłaby nas Wszystkich. Są to najprawdziwsze, imaginowane przez pasję skarby, w postaci nie tylko przepięknych kosztownych orderów, odznak szkolnych czy pułkowych, zrabowanej przez kozaków złotej i srebrnej biżuterii czy dostojnych pieczęci wojskowych dokumentów. Nagrodowe, złote oficerskie zegarki, odnajdywane niegdyś pod krzakami w czasie grzybobrania, czy święty Jerzy{17} wysyłający po stu bez mała latach płomienne refleksy z pomiędzy sosnowych igieł to kolejne przykłady odnajdywanych w strumieniach, często delikatnych śladów pamiątek prowadzących niejednokrotnie już do odkryć o jakich niegdyś jedynie rozprawiano, wybierając się w poszukiwaniu kasy generała Samsonowa, czyli skarbu Armii Narew. Poszukiwanie tego skarbu zamieniło się w instytucję poszukiwawczą żyjącą własnym życiem, nie od dzisiaj pobudzającą do działania Wielu.

Pierwsi odkrywcy, dopadali łupów w zdobytych rosyjskich pułkowych taborach. W czasie bitwy i tuż po niej, Niemcy przejmowali sumy rzędu od kilkudziesięciu tysięcy do, jak wspominał pruski gen. von Fracois około jednego miliona rubli w monetach i banknotach.{21} Nie wiadomo czy kwota ta była realna, czy był to kolejny sposób na uwypuklenie pruskiego zwycięstwa. Podobnie rzecz się miała z liczbami zabitych i wziętych do niewoli Rosjan, armat, koni i innego wojennego dobra. Niemniej, w pułkowych taborach i potem odnajdywano różne kwoty w sporej liczbie. Oznacza to ni mniej ni więcej, iż jeśli kasa 2. Armii istniała, to musiała podróżować jedynie ze sztabem i na pewno nie służyła do wypłacania bardzo rozlicznych sum generalnie wszystkim uczestniczącym w pochodzie do Prus Wschodnich. Wielokrotnie uzupełniane, wydane w wielu kolejnych wersjach przepisy i regulaminy dotyczące „sztuki prowadzenia pułku” autorstwa carskiego pułkownika, naszego rodaka Malinowskiego, podają dokładnie za co należały się tak zwane „dniewki”{18}, oraz ile wypłacano tzw. furażnych, priwarocznych czy herbacianych pieniędzy, począwszy od szeregowca a skończywszy na generale. Żołnierz otrzymywał np. 15 kopiejek miesięcznie na sadło, herbatę itp., kolejne 25 kopiejek na inne potrzeby a w przypadku uczestniczenia w wojnie, za jeden dzień w zależności od szarży od kilkudziesięciu kopiejek do paru rubli. W świetle także niemieckich zapisów dotyczących przejętych pułkowych pieniędzy, mamy do czynienia z monetami srebrnymi. W świetle odkrytych ostatnimi laty kas pułkowych, wiemy że były tam monety od 1 miedzianej kopiejki do 50 kopiejek w srebrze. Inaczej nie można byłoby płacić niewielkich i dokładnych sum chociażby „dniewek” i innych kwot wszystkim, którym się one należały. Zawierały one po prostu tzw. „zołotniki”{19}, gdyż jak wszystkie pieniądze imperium „opierały się” na parytecie złota. Należna, określana co rok liczba „zołotnika” odpowiadała danej wadze np. należnego pudu kaszy. Zołotniki i kasza należały się całej armii. Oczywiście nie można wyobrazić sobie kolejki po wypłatę do jedynej armijnej kasy, więc należy pomyśleć, co mogło znajdować się w kasie wiezionej ze sztabem i do czego jej zwartość miała służyć. Także dowódcy korpusów powinni dysponować sporymi kwotami. Tymczasem dowódca XIII Korpusu, gen Klujew, gdy zajął Olsztyn ani myślał płacić za kilkadziesiąt tysięcy bochenków chleba, jakie był zamówił w mieście, grożąc za nie wywiązanie się z zamówienia jego zniszczeniem. Czy było to jedynie wojenne prawo najeżdżającego? Dlaczego szukając tego skarbu oczekujemy, zagrzebanych w lesie, legendarnych kilkuset kilogramów złota? Śmieje się ten, który czytając te słowa, wie co odnalazł pod płotem leśniczówki Uścianek{20} ale jeśli było to złoto, to dlaczego przez tak długi czas, pomiędzy znanymi długimi już latami poszukiwań przy użyciu wykrywaczy w grupie kilkudziesięciu osób odnaleziono jedynie jedną i do tego fałszywą pięciorublówkę?

Pytania mnożą się także, gdy zastanawiamy się czy kasa 2. Armii nie została w Warszawie czy Modlinie, skąd wyruszyła na podbój Prus. Jednakże regulaminy mówią swoje i jak się zdaje, tędy właśnie droga czyli jak, ile i po co zabrać miał ze sobą pieniędzy sztab rosyjskiej armii wyruszającej na wojnę... O tym przy kolejnej okazji, gdyż trzeba jeszcze szybko wspomnieć o prawie 40 kilogramach srebra w 50 kopiejkowych monetach, czyli kolejnym skarbie Armii Narew, który całkiem niedawno odnaleziono u brzegów... pewnego jeziora. Szpital polowy wypełniony oficerami kilku pułków, osaczony przez landwerzystów, opierając się o linię brzegową jeziora, w ostatniej chwili pozbył się walorów, jak się wydaje należących do kilku jednostek... Worki z pułkowymi pieczęciami XV korpusu, jeden za drugim wpadały do wody. Rozjuszeni Prusacy, długo mścili się na wziętych do niewoli rannych żołnierzach...

Dzisiaj pozostaje nam wyrywkowa pamięć i durna zazdrość, iż tak wielu ciekawych świadectw historii nie można poznać do końca i obejrzeć choćby raz na jakiś czas, w dobranym miejscu, w postaci chociażby depozytu, jak ma to miejsce w Londynie przy okazji wystaw także nabytków odkryć dokonanych przez amatorów. Do tego zapewne nikt z naukowym tytułem, nie pokusi się o nowe opisanie historii pewnej bitwy, w oparciu o fascynujące, jednakże strzępy nowych danych, jakie możemy dzisiaj poznać jedynie... dzięki zbiorowej a wybiórczej pamięci wielu pasjonatów. Skarby 2. Armii wciąż czekają - na odważnych...

Przypisy:

{1} leśny kocioł – olbrzymi kompleks leśny ciągnący się na obszarze byłego poligonu pomiędzy miejscowościami Jedwabno, Muszaki, Wielbark, gdzie w 1914r trafiły niedobitki rosyjskiej 2. Armii
{2} klozetowiec – wykrywacz o sporej, niewypełnionej użebrowaniem sondzie, wykonany samodzielnie lub pozyskany z wojskowego demobilu
{3} połosy – z ros. szeroka, wolna przestrzeń między np. leśnymi kompleksami
{4} armata tzw. prawosławana - popularna i sprawdzona rosyjska armata polowa używana także
przez wojsko polskie w okresie 20 lecia wojennego
{5} tryb dyskryminacji – opcja umożliwiająca odrzucanie przedmiotów żelaznych i stosowanie uprzedzeń
{6} mosinowskie dupki – niższe części rozerwanych łusek karabinowych systemu Mosina
{7}”Dokłady prawitielstwiennoj komisji dla rassliedowania usłowij i priczin gibieli 2. Armii w Wostocznoj Prussii osieniu 1914g” - zbiór dokumentów tzw. komisji gen. Pantelejewa poszukującej jesienią 1914 roku przyczyn klęski armii gen. Samsonowa w Prusach Wschodnich
{8} poszukujący kontekstu inaczej- przy użyciu planigrafii, niwelacji, teodolitu itd. - metodami naukowymi
{9} nowe pojęcie kontekstu - współpraca planigrafistów, niwelatorów i pasjonatów w oparciu o zbiory danych pozyskanych przez tych trzecich
{10} aparat Hughesa- urządzenie służące do komunikowania się drogą radiową
{11} bogaty obywatel=bogate państwo=bogaty obywatel
{12} brak potrzeby zajmowania stanowiska nie tylko z powodu braku zgłoszenia odkrycia obiektów zabytkowych
{13} karabinowe łuski obu systemów – łuski naboi do niemieckiego karabinu Mausera i rosyjskiego Mosina
{14} doświadczony operator – niezastąpiony, niezwykle przydatny dzięki wieloletniej praktyce użytkownik detektora
{15} przypadkowa współpraca – zespoły poszukiwaczy latami wędrujące jeden za drugim w celu podejrzenia miejscówki
{16} swiaszczennik – pułkowy, prawosławny duchowny (odpowiednik kapelana)
{17} Św. Jerzy – krzyż św. Jerzego – jedna z najwyższych, niezwykle drogocenna nagroda rosyjskiego imperium
{18} dniewka – kwota należna żołnierzowi regularnej armii rosyjskiej za uczestnictwo w wojnie, w miarę możliwości codziennie wypłacana
{19} zołotnik – miara określona liczbą odpowiadająca realnej wartości w oparciu o parytet złota (oznaczona np. na rantach srebrnych monet 50 kopiejkowych)
{20} dwie dziury pod ogrodzeniem „leśniczówki” w Uścianku powstały w celu wydobycia złota 2. Armii
-znalazcy uciekali ze skarbem tak szybko, że pozostawili wspomniane dziury nie zasypane
{21}Herman von Francois- "Tannenberg. Das Cannae des Weltkriege in Wort und Bild". Berlin 1926.

Share