• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Maria Kasprzycka - Fenomen Truso

Warmia i Mazury, nr 1-2/2001, Fenomen Truso

Pens Ethewulfa Wpływając szeroką na milę rzeką llfing na to jezioro z Zalewem Estyjskim połączone, mijaliśmy po lewej stronie bagna szuwarami zarastające, az naszym oczom ukazała się ziemia wysoka lasem porośnięta, a dalej pola rozległe i długie domy nad brzegiem jeziora stojące. Z otworów pośrodku dachów dym się dobywał, pachniało mięsiwem, miodem i piwem*. Domy tam w szeregu stały, jakby je kto tak specjalnie poustawiał. Między nimi rzeki niewielkie płynęły, kobiety z nich wodę czerpały, sukna prały. Mężczyźni za to wszyscy na brzegu gwarzyli i z wieloma kupcami handlowali, co wcześniej od nas z różnych stron przypłynęli. Na łodziach rozciągnięte leżały wielkie ilości mięs suszonych i solonych, skór, zdobień bursztynowych, przedmiotów z rogów i kości. Kupcy płótna, misy, narzędzia i ozdoby różne okazywali. A wszystko na srebro ważone z monet pociętych sprytnie przeliczali, co je znad Morza Scytyjskiego, gdzie wiecznie ciepło, kupcy przywieźli. A i za nasze pensy i denary kupić można u nich było. Rojno i gwarno, więcej jak u nas wszędzie było. Całe to miasto zaś wał wielki otaczał, za którym tylko pola i puszcze porastały.

 

Tak mógłby kontynuować swoją relację o podróży z Hedeby do Truso anglosaski żeglarz Wulfstan. Mimo że nie są to jego słowa, opis ten nie jest wytworem mojej wybujałej fantazji - to wynik sumiennych badań archeologicznych, prowadzonych od 1983 do 1991 roku przez Marka Jagodzińskiego.

Badania osady w rejonie polderów zalewowych jeziora Drużno wykazały, że zbudowano ją bezpośrednio nad brzegiem ówczesnego zbiornika, pomiędzy ramionami rozwidlającego się w strefie ujściowej strumienia, spływającego z wysoczyzny. Miejsce tej lokalizacji nie było przypadkowe. Tu bowiem brzegi były wyniosłe i stosunkowo suche, jezioro głębokie, a zatem najlepsze warunki i żeglugowe, i mieszkaniowe.

W wykopach badawczych odkryto pozostałości regularnej zabudowy oraz fragment linii brzegowej z reliktami łodzi. Zasadniczą oś zabudowy tworzył pas szerokości około 7 m i długości 44 m. W obrębie tego pasa udało się wydzielić pozostałości po zabudowaniach gospodarczych oraz czterech budynkach mieszkalno-produkcyjnych. Na zachód od nich, na całej długości badanego bloku wykopów, stwierdzono pozostałości uregulowanego strumienia. Przepływał on pierwotnie wzdłuż zabudowań, w niewielkiej od nich odległości i, obok dostarczania bieżącej wody mieszkańcom tych budynków i zagród, pełnił też zapewne funkcję kanału, odwadniającego nisko położony teren zabudowy oraz, być może, kanału sanitarnego. Podobny układ zabudowy już dawno stwierdzono w jutlandzkim Hedeby i w duńskim Ribe. Można zaryzykować twierdzenie, iż odkryty w Truso typ budownictwa to typ wczesnomiejski, wykształcony między 700 a 1000 rokiem w basenie Morza Bałtyckiego.

Z drewnianych konstrukcji budynków niewiele się zachowało, ale w obrębie śladów zabudowy odkryto bardzo liczny i różnorodny zestaw zabytków. Obok ułamków naczyń glinianych, polepy, kości zwierzęcych i ogólnie rzecz określając - przedmiotów używanych w życiu codziennym, odkryto liczne zabytki związane z handlem i rzemiosłem Wyraźnie widać ślady działalności rzemieślniczej w takich dziedzinach jak: bursztyniarstwo, rogowiarstwo, szklarstwo, złotnictwo i kowalstwo. Niewątpliwie więc budynki te wykorzystywane były jako miejsca pracy rzemieślników. Były to również obiekty mieszkalne. Wskazuje na to duża ilość ceramiki, kości zwierzęcych, przęślików i ciężarków tkackich. Duża liczba znalezionych wewnątrz budynków monet i odważników oraz fragmenty wag świadczą ponadto o prowadzonym tu handlu.

Część portowa osady związana była ściśle z dawną linią brzegową jeziora Druzno. Odkryto w niej pozostałości po dziewięciu płaskodennych łodziach klepkowych. W obrębie najlepiej zachowanych śladów wraków udało się wychwycić pozostałości po klepkach, z których zbudowane było poszycie. Nieco więcej danych o konstrukcji łodzi dostarczyła analiza rozrzutu nitów żelaznych. Ich niewielka ilość oraz usytuowanie wskazują, iż używane były głównie do łączenia klepek łodzi z wręgami. W obrębie wrakowiska odkryto duże ilości nieużywanych trzpieni nitów i czworokątnych podkładek, a także licznych bryłek smoły - to prawdopodobnie pozostałości po naprawach i konserwacjach tu łodzi. Najciekawszymi znaleziskami były jednak monety- kilkadziesiąt fragmentów i całych srebrnych dirhemów arabskich, denar bity w Hedeby oraz perełka -pens Ethelwulfa. Te dwie ostatnie są najstarszymi monetami zachodnioeuropejskimi, znalezionymi na ziemiach polskich. Jakby tego było mało - pens Ethelwulfa (angielskiego władcy z początków IX wieku) jest taką rzadkością, że dopóki nie ujawnił się w Truso, sami Anglicy nie wiedzieli o jego istnieniu.

Mimo przebadania do 1991 roku niespełna jednego procentu powierzchni osady, wyniki były zadziwiające. Niestety, brak funduszy uniemożliwił na osiem lat kontynuację prac. Dopiero w 2000 roku, dzięki pomocy wojewody warmińsko-mazurskiego i wojewódzkiego konserwatora zabytków, ponownie podjęto badania.
A było warto.

Fakt, że w relacji Wulfstana nie pojawił się opis Truso, mimo że dużo miejsca poświęcił on zwyczajom Estów zamieszkujących Wysoczyznę Elbląską, niesłychanie zmylił badaczy. Byli przekonani, że wszystko, co Wulfstan zamieścił w swoim przekazie, dotyczyło bezpośrednio osady, a zatem Truso było estyjskim, czyli pruskim emporium handlowym, założonym na słowiańskim pograniczu. Marek Jagodziński przyjął też początkowo taką interpretację, więc pogląd ten obowiązywał aż do ubiegłego roku.

Przeprowadzone w tym roku badania jaskrawo pokazały, jak wszyscy się mylili. Znaleziono zupełnie wyjątkowe zabytki, jak brązową plakietkę z obliczami brodatych mężczyzn z opaskami na czołach, srebrną ozdobę z postacią Odyna. Analiza osadnicza wyraźnie ukazała etap porządkowania terenu oraz wytyczania i zakładania osady. Truso założone zostało bowiem przez duńskich wikingów na wzór i podobieństwo innych osad, lokowanych w Skandynawii i na Półwyspie Jutlandzkim. W planowym zaprojektowaniu osady widać już doświadczenie i myśl techniczną - uregulowany i rozdzielony ciek dostarcza wodę pitną i użytkową. Domy posadowione są wzdłuż strumieni i wydzielonych szlaków komunikacyjnych. Osada, otwarta na jezioro, od strony lądu otoczona zostaje umocnionym wałem. Na piaszczystym brzegu targowisko, obok budynki gospodarcze, warsztaty bursztyniarskie, rogowiarskie, złotnicze. To już miasto - lustrzane odbicie Birki, Ribe czy Hedeby.

Wulfstan nie musiał więc opisywać tego, co ujrzał dobijając do portu w Truso, bo widok ten był mu bardzo dobrze znany. Jak z tego wynika, w IX wieku na wybrzeżach Bałtyku, od zachodnich do wschodnich krańców, od Ribe i Hedeby na Półwyspie Jutlandzkim po Nowogród i Starą Ładogę nad rzeką Wołchow, istniała sieć prężnych miast handlowych, założonych i kontrolowanych przez wikingów, do których należało Truso. Miasta te utrzymywały ze sobą ścisłe kontakty gospodarcze, a wokół nich tworzyły się zalążki nowych kultur. Postępująca agresja słowiańska przerwała ten okres rozkwitu - w 1066 roku Słowianie złupili Hedeby, być może podobny los spotkał Truso. Twardo rywalizowali też między sobą Duńczycy i Szwedzi. Zmieniły się także warunki klimatyczne - gwałtowne zmiany pogodowe w kolejnych wiekach nie sprzyjały żegludze morskiej. To wszystko doprowadziło do rozpadu imperium handlowego wikingów.

Podobny fenomen pojawił się dopiero kilka wieków później, gdy miasta niemieckie utworzyły Hanzę. Ale na początku było Truso...

* Co do miodu i mięsiwa autorka niewątpliwie ma rację, jednakże odnośnie piwa Wulfstan, którego opowieść M. Kasprzyckiej miałaby być kontynuacją, wyraźnie powiada: A u Estów nie warzy się żadnego piwa, lecz miodu jest tam dużo. Nie mógłby zatem Wulfstan sam sobie przeczyć (przyp. Szymon Drej, "Dom Warmiński").

Share