• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Joanna Szydłowska - Odpominanie Warmii

Warmia i Mazury, nr1-2/2001, Odpominanie Warmii

Image

Kiedyś na łamach kaszubskiej "Pomeranii" Erwin Kruk pisał przewrotnie o Mazurach jako o miejscu "na tyłach historii", krainie, która "nie wydała żadnego sławnego fizyka, żadnego mistrza w jeździe na wrotkach ani też prezydenta". Mazury, a także Warmia, której "odpominaniem" zajmuje się Hubert Orłowski w swej ostatniej książce, skromnie przemykały przez dzieje. Obaj przywołani autorzy w refleksjach na temat rodzinnej krainy szukają jednak nie fajerwerków, faktów błyszczących, mieniących się, barwnych, lecz prawdy szarej, skromnej, cichej - tak nieokazałej, jak olsztyńska Łyna.

,Warmia z oddali" Huberta Orłowskiego to oferta intelektualna szczególnego rodzaju - wyjątkowa w dorobku autora, wyraźnie inna od sposobów pisania o regionie z lat ubiegłych i tych zupełnie współczesnych. Wynika to z pewnością ze statusu Orłowskiego: niegdysiejszy chłopiec z Podlejek jest dziś wybitnym humanistą, autorem książek, pracownikiem naukowym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Impresja o świecie warmińskiego dzieciństwa jest tu podbudowana refleksją nie tyle naukową, co inspirowaną przemyśleniami badacza zjawisk kultury. Nie tracąc walorów autentyzmu (społecznego, psychologicznego, historycznego), jego narracja staje się czymś więcej niż zapisem doświadczeń utrwalonych w pamięci. "Powieść to literatura minionego wieku" - prorokował Egon Erwin Kisch. Ów "szalejący reporter" żądał nobilitacji prozy dokumentarnej, dostrzegając w niej szansę zaspokojenia ciekawości szybko zmieniającego się i coraz większego świata. Konwencję literatury faktograficznej wybiera też Orłowski. Nie po to jednak, by gonić za sensacją, lecz by odsłonić choć na chwilę świat zapomniany, dla wielu nieznany; z całą pewnością już nieistniejący.

 

Pamiętam, z jaką ciekawością obserwowałam zabiegi starego kościelnego, który całym ciężarem swego kruchego ciała zawisał na grubym sznurze, wprawiając w ruch dzwon pięknego kościoła w Przytułach na Podlasiu. Ta całkowicie obca memu doświadczeniu, zbudowanemu na uczestnictwie we mszach w olsztyńskim kościele Serca Jezusowego, scena wypełnia się konkretnym znaczeniem w biografii byłego ministranta z Podlejek. Takich faktów jest więcej. Podległy anihilacji świat południowej Warmii, tak jak i świat dzieciństwa, dzięki mozaice utrwaleń pamięci, jeszcze raz przywrócony zostaje do istnienia. Jest to jednak istnienie fantazmatyczne, z wpisaną weń świadomością dokonanego już kresu. "Odpominanie", co sygnalizuje w tekście autor; uznać należy za próbę wyznaczenia swojego miejsca na ziemi.

Bo jest to przecież także, choć nie wyłącznie, opowieść o chłopcu: o jego marzeniach, iluzjach i rozczarowaniach. Chłopcu, któremu dane było oglądać gwałt; bać się i uciekać. Chłopcu, który naiwnie wierzy, iż można zaczarować rzeczywistość, pozbawiając się drobnych przyjemności. Chłopcu, pchającym wózek przez piaszczystą drogę, wiodącą do młyna i penetrującym zakamarki w poszukiwaniu książek i czasopism. Chłopcu, nienawidzącym pracy na roli, pokornie wykonującym codzienne gospodarskie obowiązki. Chłopcu, który ucieka: najpierw do ostródzkiego liceum, potem na studia, by jednak zawsze wracać.

Autentyzm "odpominań" niemało zawdzięcza penetracji "przestrzeni oralnej", jak określa tę sferę autor. Zaklęta w sentencje i opowieści, sięgająca czasów prusko-wilhelmińskich pamięć Matki, rekonstruuje atmosferę mentalną skrawka południowej Warmii. A na tym tle pojawia się historiozoficzny dyskurs. Przedmiotem refleksji stają się ślepe siły historii, zmiany kodu kulturowego, transformacje cywilizacyjne i modernizacyjne, ikonosfera warmińskiego katolicyzmu, nieostre kategorie "tutejszości" i wiele innych.

I jeszcze słów parę o skarbach Galaktyki Gutenberga: broszury propagandowe, mapy, pożółkłe numery czasopism i powieści w odcinkach - przestrzeń słowa pisanego: polskiego i niemieckiego. Przywołany epizod "zbieracki", na poły szabrowniczy (autor wskazuje na ambiwalencję tej formy "zorgowania"), wywołuje z mojej pamięci tekst Sulimy-Ogrodzińskiego. Sugestywny opis ruin braniewskiego "Hosianum", bezcennych książek i czasopism niszczejących na tytułowym śmietniku, to unikalny w publicystyce lat 40., tak silny protest przeciw bezmyślności i lekceważeniu przeszłości. Bibliofilska i czytelnicza pasja - z jednej strony, szacunek dla dziedzictwa kulturowego - z drugiej były wszak incydentalne: ginęły w morzu ksenofobii, niezrozumienia, obojętności. O tym też trzeba pamiętać. Ponoć, (fakt ów przytaczam za Kazimierzem Koźniewskim, który wspomina o tym we wstępie do antologii ,,7599 dni Drugiej Rzeczypospolitej"), w końcu września 1939 r. pewna pielęgniarka w rozmowie z Martą Wańkowiczówną (rezolutnym Tirliporkiem z "Na tropach Smętka") zarzuciła Wańkowiczowi, iż poprzez Sztafetę - apologizującą potęgę gospodarczą Polski, autor zaszczepił w niej niezachwianą wiarę w to, iż nic złego wydarzyć się nie może. Mit zgruchotały wydarzenia 1 i 17 września - doświadczenie tym brutalniejsze, im gorliwsza była wiara. Czy rozgoryczenie młodej czytelniczki Wańkowicza było w jakiś sposób tożsame z tym, którego doświadczyli w 1945 r. "czekający na polskość" jak niemal zgodnym chórem donosiła prasa - Warmiacy (Mazurzy, Ślązacy, Kaszubi)? Tyrtejsko-romantyczny mit literatury i publicystyki promował i absolutyzował postawę heroiczną, nieświadomie deprecjonując wybory mniej kategoryczne. Tymczasem, czego dowodzi refleksja Orłowskiego, habitus działacza i wyobrażenia przeciętnych Warmiaków: ich oczekiwania i priorytety, były rozbieżne. Pułapka idealizacji była destrukcyjna dla obu stron. "Odpominaną" Warmię zamieszkują raczej ci drudzy: zwykli i przeciętni, może niezbyt efektowni. Czy jednak, zaprezentowani z całym światem swych wartości, przekonań i emocji, są mniej interesujący, ważni, autentyczni? W roku 1978 w rozmowie z Anną Strońską Erwin Kruk mówił o "cichych, przygruntownych" prawdach mazurskiego świata. Teraz te wartości wydobywa z mroku podlejsko-purdzkiego dzieciństwa Hubert Orłowski.

Hubert Orlowski, Warmia z oddali. Odpominanie, wyd. Borussia, Olsztyn 2000

Share