• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Krystyna Stasiewicz - Między długami a dwoma królami

Warmia i Mazury, nr 8-9/2001-2002, Między długami a dwoma królami

Zamek w Lidzbarku, wg.F Von Quasta

Powszechnie wiadomo, że Ignacy Krasicki był ulubieńcem ostatniego króla Polski. Młodszy zaledwie o trzy lata od Stanisława Poniatowskiego, wiele miał z nim wspólnego: urok osobisty, otwartość umysłu, zainteresowania, a jako kapelan królewski i autor planu tematycznego „Monitora", pisma lansującego reformy państwa, był Poniatowskiemu szczególnie bliski.

Dzięki staraniom króla został w grudniu 1776 r. koadiutorem biskupa warmińskiego Adama Grabowskiego z prawem następstwa, a po jego śmierci, jeszcze tego miesiąca, biskupem. Sakry udzielił Krasickiemu w kościele Teatynów w Warszawie nuncjusz apostolski Antonio Eugenio Visconti. Na uroczystości obecny był król. Po Nowym Roku biskup Ignacy złożył przysięgę senatorską i od tej chwili zajmował szóste miejsce w senacie. W imieniu nominata obowiązki na Warmii pełnił kanonik Tomasz Szczepański.

 

Krasicki przyjechał do Heilsberga (Lidzbarka) w maju 1767 r., aby jeszcze w tym miesiącu wyjechać ponownie do Warszawy na obrady senatu. Opowiadał się za polityką królewską aż do konfederacji barskiej. Jako jedyny senator wystąpił w obronie konfederatów. Król był zawiedziony, konfederaci z kolei próbowali go pozyskać. Jakkolwiek zdecydowałby Krasicki w 1768 r, zawsze byłoby źle. Dlatego też zrobił unik i po uzyskaniu zgody Stanisława Augusta wyjechał do Francji. Król do swego pupila usztywnił się i ten rozdźwięk trwał sześć lat, podsycany przez barszczan i plotkarzy donoszących o rzekomej wrogości biskupa wobec monarchy.
Po powrocie Krasickiego z Francji sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała. Prusy zaczęły Warmię traktować obcesowo, wywołując prowokacje i różne działania (akcyzy, kontrole celne, przemarsze wojsk) kierowane z polecenia Fryderyka Wielkiego przez prezydenta kamery króle-wieckiej Johanna Friedricha Domhardta. Generał Georg Thadden we wrześniu 1771 r. wymusza kontrybucję dla stojących na granicy wojsk pruskich, tworzących kordon sanitarny przed szerzącą się zarazą. Dzięki staraniom XBW i kapituły odstąpiono od tego zamysłu, ale wymyślono coś nowego. Domhardt zażądał ujawnienia spisów łanów i spisów skarbowych. Biskup i kapituła odmówili, ale Prusakom ujawnił je sufragan Karl von Zehmen, Bawarczyk, który ustawicznie przeciwko swemu ordynariuszowi spiskował. Nieuchronnie zbliżał się rozbiór. XBW był inicjatorem pism w sprawie sytuacji na Warmii do Fryderyka II i do papieża Klemensa XIV. Krasicki postanowił, mimo „niełaski", szukać pomocy w Warszawie, ale zamiaru nie zdołał zrealizować. 13 IX 1772 r. Prusy zajęły Warmię. Zobowiązano biskupa do złożenia przysięgi na wierność królowi pruskiemu. Krasicki nie pojechał, wysłał prusofila Zehmena.

XBW znalazł się w sytuacji więcej niż trudnej. Przestał być władcą świeckim, kontakty z Watykanem musiały odbywać się za pośrednictwem rządu pruskiego. Wszelkie nominacje kościelne były zależne od Prus, nawet podczas wizytacji diecezji ordynariuszowi miał towarzyszyć komisarz pruski. Krasicki nie mógł wyjechać poza kordon bez zgody Fryderyka II. Nałożono sekwestr na dobra kościelne. Nie było pieniędzy na spłacanie długów zaciągniętych w Warszawie na instalację, bo dochody miano zmniejszyć biskupowi Ignacemu aż o dwie trzecie! Rząd pruski wyznaczył mu pensję roczną w wysokości 24 tysięcy talarów. To był początek jego kłopotów finansowych, z których przez resztę życia nie mógł się wyzwolić.

W miesiąc po zaborze Warmii Krasicki napisał do Fryderyka Wielkiego list motywujący konieczność przyjazdu do Berlina w sprawach sytuacji biskupstwa. Jakże innym charakterologicznie od Poniatowskiego był władca, do którego się zwracał. Kłopotliwego, ale bezużytecznego interesanta chciał zniechęcić lodowatą obojętnością i cynizmem. „Nie wzbraniam dostępu do tronu żadnemu z moich wiernych poddanych - pisał - a skoro zajmuje Pan między nimi znakomite miejsce, będziesz tu łaskawie przyjęty." Pozwolił Krasickiemu pojawić się na audiencji, ale o sprawach finansów nie wspomniał i kazał biskupowi pokornie czekać. XBW napisał w Berlinie list z przypomnieniem swego krytycznego położenia. Fryderyk II listownie zobowiązał się, że dowie się, jak sprawy stoją, choć wiedział o nich z październikowego raportu Domhardta. Król lubił znęcać się psychicznie nad ludźmi i Krasicki tego doświadczył, zanim zdecydowano się na wypłacenie mu rocznej pensji. W czerwcu 1773 r. biskup został wezwany do udziału w manewrach. W Elblągu doszło do spotkania z królem pruskim. Jakże wielkie było zdziwienie żyjących w strachu przed władcą generałów, kiedy o wiele młodszy od Fryderyka II Krasicki potrafił wprawić go w dobry nastrój. Król mógł z XBW rozmawiać, tak jak lubił, po francusku, a rozmówca był elokwentny i obdarzony humorem. Na odjezdnym podarował mu 12 tysięcy talarów z podkreśleniem: „Wiem, że jest Pan w kłopotach, że ma Pan długi, ale mam nadzieję, że zechce mi je Pan powierzyć - będę je płacił". W grudniu 1774 r. otrzymał XBW od Fryderyka II jeszcze 50 tysięcy „wymuszonych" talarów. Ale Krasicki potrzebował dużo pieniędzy, bo urządzał rezydencję, ogrody, powiększał swoje kolekcje numizmatów, obrazów, książek, rękopisów, musiał jako dygnitarz przyjmować gości.

Chytry Fryderyk II, luteranin, postanowił pozować na dobroczyńcę katolików. Na Warmii nie pozwolił zlikwidować zakonu jezuitów, który prowadził szkolnictwo, a tym samym XBW znalazł się w kłopotliwej sytuacji wobec papieża, nakazującego kasatę zakonu. Fryderyk prosił Krasickiego o konsekrację katolickiego kościoła pod wezwaniem św. Jadwigi w Berlinie. Informacje przesączały się do Warszawy i urażony ciągle Stanisław August Poniatowski oświadczył posłowi pruskiemu Benoit, że „ten, któremu okazał tyle zainteresowania JKMość król pruski, nie powinien niczego ode mnie się spodziewać". Lody zostały jednak przełamane w 1774 r., kiedy to Fryderyk II dał XBW pierwsze pozwolenie wyjazdu poza kordon. Krasicki w Warszawie załatwiał prolongatę długów u wierzycieli, a Kajetan Ghigiotti przygotowywał wizytę na Zamku. Polski król pogodził się ze swym pupilem. Na obiadach czwartkowych XBW czytał fragmenty „Myszeidy", a zebranym szczególnie podobał się ośmiowiersz o incipicie „Święta miłości kochanej ojczyzny". Opublikowano go w „Zabawach Przyjemnych i Pożytecznych" pt. „Hymn do miłości ojczyzny". Wiersz ten oprawiony w ramkę wisiał w gabinecie króla Stanisława Augusta. Kontakty listowne między Heilsbergiem i Warszawą ożywiły się, ale dwaj przyjaciele - pomazańcy mieli się spotkać dopiero pięć lat później. Fryderyk II wydał Krasickiemu w 1780 r. pozwolenie na trzymiesięczny wyjazd. Krasicki od kwietnia 1780 r. gościł u króla na Zamku i w Łazienkach. Był to udany pobyt pod względem literackim i prestiżowym. Na obiadach czwartkowych czytał Krasicki „Wojnę chocimską", w Warszawie kończył też pisanie „Antymonachomachii", Michał Grali wydawał jego utwory. Król nie zdążył wręczyć biskupowi medalu wybitego na jego cześć. W dzień imienin Ignacego, 31 VIM 780 r., Poniatowski informował go listownie, że medal z napisem „Digne laude virum Musa vetat mori" jest już gotowy i podkreślał: „Zachowuję w sercu tkliwym te rozmowy, którymiś WKs. Mość i siebie razem, i mnie rozrzewnił w ostatnich dniach bytności swojej u mnie. Właśnie mi się zdaje, jakobyśmy uroczyściej odnowili te przyjazne związki, które nas od tylu lat łączyły i że takowe odnowienie stąd wyniknęło, żeśmy się wzajemnie jeszcze lepiej poznali".

Krasicki robił starania, aby uwolnić się spod kurateli Prus. Nie udało się. Następca Fryderyka II, Fryderyk Wilhelm II, desygnował go na arcybiskupstwo gnieźnieńskie w 1795 r.

Zatwierdzenie z Rzymu przyszło już po październikowym, trzecim rozbiorze Rzeczypospolitej. Gniezno znalazło się pod władzą Prus. Warmię Krasicki opuszczał po dwudziestu ośmiu latach i miał się stać pierwszym prymasem zniewolonej Polski. Jego władza kościelna była ograniczona do archidiecezji i do kontaktów z trzema biskupami tzw. Prus Południowych. Wolno przypuszczać, że świat go zadręczał i dlatego szukał upragnionego spokoju. Pomagał rodakom w miarę swoich możliwości.

Jakże zmieniły się role władców, od których był Krasicki uzależniony. Ten, który promował go, po rozbiorze prosił go o pomoc, a ten, który odbierał wolność obywatelską i narodową, zdobył się na gest dobroci. Stanisław August Poniatowski bowiem pisał jeszcze z Grodna do Ignacego, odwołując się do jego dobrego serca i dawnej przyjaźni. Natomiast Fryderyk Wilhelm II, wiedząc o kłopotach finansowych arcybiskupa gnieźnieńskiego, dał mu „annum gratiae" (rok łaski), tzn. intratę roczną arcybiskupstwa po jego śmierci na opłatę długów. Dobre było i to.
Krasicki, ten piękny ptak, który wyleciał z Warszawy na Warmię, został wkrótce schwytany do pruskiej klatki bez wyjścia. Dojrzałe i starsze lata swego życia spędził w politycznej niewoli.

Share