• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Szkoły polskie

Skutecznym narzędziem oporu wobec germanizacji i solą w oku władz niemieckich były polskie szkoły. Powstawały one jeszcze przed plebiscytem. Otwarto wówczas polskie placówki edukacyjne m.in. w Gietrzwałdzie, Worytach, Nagladach, Różnowie, Gryźlinach, Butrynach, Ramsowie, Bredynkach, w sumie 17 polskich szkół. Pomimo likwidacji tych placówek oświaty po plebiscycie, działacze polscy nie ustawali w dążeniu do ponownego wskrzeszenia polskiego szkolnictwa na Warmii. W roku 1921 zawiązano w Olsztynie Polsko-Katolickie Towarzystwo Szkolne na Warmię. Władzom przedłożono również petycję wzywającą do wydania zgody na wprowadzenie do niemieckich szkół nauki języka polskiego, oraz lekcji religii prowadzonych po polsku. Władze wyraziły zgodę. Jednocześnie nie ustawano w dążeniu do uzyskania pozwolenia na organizowanie osobnego, prywatnego szkolnictwa polskiego.

Pamiątkowa tablica na budynku polskiej szkoły w Worytach

Pamiątkowa tablica na budynku polskiej szkoły w Worytach

Zabiegi ruchu polskiego powiodły się i w roku 1928, głównie za sprawą polskiego posła Jana Baczewskiego, Rada Ministrów Prus takie pozwolenie wydała, z zastrzeżeniem, iż wnioskodawcy wykazać się muszą posiadaniem lokalu na szkołę, niezbędnymi środkami finansowymi, oraz wykwalifikowaną kadrą nauczycielską. Jednocześnie władze lokalne rozpoczęły piętrzenie trudności chcąc nie dopuścić do otwarcia polskich placówek oświaty. Ciężko było również znaleźć nauczycieli chcących uczyć dzieci w polskich szkołach. Związane to było z wymogami stawianymi pedagogom przez władze niemieckie. Każdy nauczyciel, obywatelstwa polskiego, musiał się legitymować oczywiście dyplomem nauczycielskim, ponadto policyjnym świadectwem moralności, zezwoleniem władzy kościelnej na prowadzenie zajęć z religii. Uzyskać też musiał zgodę władz polskich na urlopowanie go na czas pracy w prywatnych szkołach. Najtrudniej jednakże było spełnić warunki stawiane przez administrację niemiecką, wymagającą od nauczycieli-Polaków posiadania: zezwolenia na wjazd do Niemiec, pozwolenia na pobyt w Niemczech, na nauczanie i wreszcie wizy. W rezultacie na 30 kandydatów do pracy, któych przedstawił w pruskim ministerstwie oświaty Jan Baczewski, pozwolenie na pracę uzyskało zaledwie dziewięciu. Koszty związane z działalnością placówek pokrywać miało Towarzystwo Szkolne przy niewielkiej pomocy Ministerstwa Oświaty w Warszawie, które zadeklarowało w roku 1929 sumę zaledwie 100 000 marek (była to pomoc nie tylko dla Warmii, ale także dla Mazur i Powiśla), obiecując w kolejnym roku podwojenie tej kwoty.

Po spełnieniu warunków, wyrażonych w Ordynacji dotyczącej uregulowania szkolnictwa dla mniejszości polskich w państwie pruskim, przystąpiono do organizowania polskiego szkolnictwa. Pierwsze polskie placówki szkolne, otwierane w 1929 roku przez Polaków, mieściły się w Nowej Kaletce, Gietrzwałdzie, Chaberkowie i Unieszewie. Rok później dołączyły do nich placówki w Pluskach, Worytach, Lesznie, Skajbotach, Stanclewie, Jarotach, Wymoju i Purdzie. W 1931 roku otwarto szkoły w Brąswałdzie, Giławach, a w roku 1934 także i w Olsztynie. W sumie w latach 1929-1934 na Warmii otwarto 15 polskich szkół prywatnych (Brąswałd, Butryny, Giławy, Gietrzwałd, Jaroty, Leszno, Nowa Kaletka, Olsztyn, Pluski, Purda, Skajboty, Stanclewo, Unieszewo, Woryty i Wymój). Oprócz szkół otwarto także i kilkanaście polskich przedszkoli.

Decyzja o posłaniu swych pociech na naukę do polskiej szkoły nie była dla rodziców łatwa, byli oni bowiem zwykle szykanowani przez niemieckie władze, jak i izolowani przez lokalną społeczność. Wyrzucano ich z pracy, odmawiano przyznania kredytu w banku. Dzieci kształcące się w polskich szkołach, wcale nie gorzej, jeśli nie lepiej wykształcone od swych niemieckich rówieśników, miały utrudniony start życiowy. Dlatego do polskich szkół posyłali swe dzieci jedynie ci rodzice, którzy byli najbardziej zagorzałymi stronnikami polskiej sprawy. Wysłanie swych pociech na naukę do "mniejszościowej", polskiej placówki oświatowej było bowiem w znacznym stopniu jawną deklaracją i manifestacją politycznych i narodowościowych przekonań. Takie działanie niektórych rodziców, zdających sobie sprawę z konsekwencji swych decyzji było często wręcz jawną prowokacją w stosunku do lokalnej społeczności niemieckiej. Rzeczywiście - organizowanie polskiego szkolnictwa spowodowało gwałtowny wzrost postaw nacjonalistycznych w społeczeństwie niemieckim. Już samo uchwalenie Ordynacji... przez rząd pruski spowodowało ostry protest niemieckiego żywiołu nacjonalistycznego. Gazeta "Königsberger Allgemeine Zeitung" pisała nawet, że postępowanie rządu pruskiego zagraża naszej niemieckości. Szczególną rolę w walce z polskim szkolnictwem odegrał Ostdeutscher Heimatdienst. Ich działalność polegała zarówno na prowadzeniu antypolskiej agitacji, nacisku ekonomicznego na rodziców chcących posyłać dzieci do polskich szkół, jak i na zwykłej inwigilacji działaczy Towarzystwa Szkolnego. Heimatdienst współpracował szeroko z miejscową władzą, także niechętną polskiej oświacie. Stawiała ona Polakom liczne przeszkody chcąc doprowadzić do zaniechania przedsięwzięcia. Aktywiści Towarzystwa Szkolnego, rodzice i sympatycy ruchu polskiego byli niejednokrotnie szykanowani przez żandarmó, nakładających na nich liczne uciążliwe kary pieniężne pod byle pretekstem.

Ze względu na prześladowania, szkoły polskie nie miały wielu uczniów. Maria Zientara-Malewska, poetka, nauczycielka i działaczka polska na Warmii pisała, że pierwszego dnia w polskiej szkole pojawiło się… ledwie troje dzieci! Nie lepiej było i w innych wsiach.

W miarę zbliżania się II wojny światowej działalność polskich szkół stawała się coraz trudniejsza. W domach, w których mieściły się placówki szkolne wybijano szyby, kontrole inspektorów szkolnych co raz to wyszukiwały inne powody, by zamknąć te prawdziwe oazy polskiej oświaty. Mimo tego polskie szkoły na Warmii przetrwały aż do samego wybuchu wojny, która ostatecznie położyła im kres. Nauczycieli aresztowano i zamykano w obozach koncentracyjnych. Wielu z nich już nigdy z nich nie wyszło na wolność. W obozach zginęli m.in. nauczyciele: Robert Gansicki, Bolesław Jeziołowicz, Paweł Hans. Tragiczny był zatem koniec polskiego szkolnictwa na Warmii w latach międzywojennych. Z perspektywy lat można chyba ocenić, że polskie szkoły warmińskie spełniły swoje zadanie. Mimo narastających prześladowań do końca dawały świadectwo o istnieniu polskiego żywiołu, który, choć tłumiony i tłamszony, nigdy nie zniknął całkowicie, wbrew życzeniu nazistów.

Share