• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

O Warmio moja miła...

W wyniku warmińskiej „pielgrzymki ludów” dawne księstwo biskupie zatraciło swą tożsamość historyczną. Ludność napływowa, „nowi Warmiacy” niewiele, lub nic zgoła nie wiedzieli o przeszłości krainy, która miała stać się ich nową ojczyzną. Jakież było zatem ich zdziwienie, gdy na ziemiach, które uważali za „obce”, niemieckie, spotkali ludność mówiącą tym samym językiem, choć mocno zniekształconym w wyniku wielu lat izolacji kulturowej. Mimo tego, nieufność i podejrzliwość, pomiędzy autochtonami, a „repatriantami” sprawiała, iż początkowo niemożliwym wydawało się wytworzenie jakiejś głębszej więzi przybyszów z ziemią warmińską.

 

Przestano nawet odróżniać Warmię od Mazur do tego stopnia, że ludność napływowa przekonana była, że mieszka na Mazurach. Była to z resztą ogólna tendencja, ku której skłaniały się także nowe władze. Wynikało to po części ze zmian, jakim uległa Warmia po roku 1945. Dawni mieszkańcy tej krainy powracali po wojnie do swej małej ojczyzny i… nie poznawali jej.

Nie tylko, że w wyniku zniszczeń, miasta, ale też i wsie wyglądały często zupełnie inaczej. Utrata tożsamości kulturowej przez dawne biskupie dominium wyrażała się nawet w nazewnictwie ulic, urzędów, czy sklepów. I tak Warmia administracyjnie weszła w skład Okręgu Mazurskiego. Powstałe w Olsztynie muzeum, zorganizowane przez Hieronima Skurpskiego, również nazywało się Muzeum Mazurskim, podobnie, jak i ukazujące się do 1947 roku „ulubione pismo olsztynian” „Wiadomości Mazurskie”. Księgarnia nazywała się „Książnicą Mazurską”. Także państwowe zakłady nazywano „mazurskimi”, jak chociażby Spółdzielnię Spożywców „Mazur”.

W roku zakończenia wojny powołano również do życia kolejne „mazurskie” stowarzyszenie na Warmii – Towarzystwo Muzyczne Okręgu Mazurskiego. Pierwszy zaś powojenny instytut naukowy powstały w Olsztynie zwał się, a jakże… Instytutem Mazurskim! Za Mazurów uważano też np. miejscową ludność Braniewa, która przyznawała się do swej więzi z kulturą polską. Ta sytuacja spowodowana była m.in. tym, iż we władzach lokalnych znalazło się po II wojnie światowej bardzo wielu działaczy pochodzących właśnie z Mazur.

O ile problem tożsamości dawnego biskupiego księstwa, które nagle zaczynało stawać się Mazurami, dla ludności świeżo przybyłej na Warmię właściwie nie istniał, o tyle dla rodowitych Warmiaków sytuacja ta była często dość stresująca. Co bardziej światli usiłowali protestować przeciwko wymazywaniu „warmińskości” ze świadomości społecznej Polaków. Jedną z takich osób był poeta Alojzy Śliwa, który już w 1945 roku w gazecie… „Wiadomości Mazurskie”, opublikował wiersz Warmia czy Mazury:

Gdym powrócił na Warmię
dziw mnie spotkał - jako żyję
na Warmię przyjechałem,
a Mazury tu zastałem

Lecz gdzie wzrok mój rzucę - wszędzie
Czy w gazecie, czy w urzędzie
Wszystko głosi - nawet mury
że tu teraz są Mazury!

Z czasem jednak sytuacja zaczęła się poprawiać. Zaczynano zauważać, że ziemia, której granice na mapie przypominają trójkąt równoboczny z wierzchołkiem w okolicach Braniewa to z pewnością nie Mazury, a Warmia. I chociaż niemożliwym wówczas było oddzielenie – tak administracyjne, jak i kulturowe, Warmii od Mazur, to jednak sukcesem było już samo dostrzeżenie faktu istnienia Warmii, krainy historycznej o tradycjach bogatszych znacznie od Mazur, które krainą historyczną nie są. Sama z resztą nazwa „Mazury” została ukuta w sposób sztuczny, w przeciwieństwie do nazwy „Warmia”, funkcjonującej wszak od roku 1243.

W miarę, jak ludność, która na Warmii osiedliła się po II wojnie światowej, stopniowo wrastała i zżywała się z ziemią dawnego księstwa, zaczęto dostrzegać różnice dzielące Warmię od Mazur i podkreślać je. Powstał wówczas m.in. klub sportowy „Warmia”, oraz zespół pieśni i tańca o tej samej nazwie. Wszystko to jednak zbyt mało, by można było mówić o odtwarzaniu lokalnej świadomości regionalnej wśród mieszkańców Warmii. Było to z resztą niemożliwe dla ludności, która niemal całe swoje życie mieszkała w innych dzielnicach dawnej Rzeczpospolitej. Stąd powojenni mieszkańcy Warmii nie uważali się za Warmiaków.

Jednakże drugie, a w większym jeszcze stopniu trzecie pokolenie, urodzone już na Warmii, niejako naturalnie uważało ten region za swą „małą ojczyznę”. Ich rodzice, często pochodzący z różnych stron i regionów nie mogli przekazać im dziedzictwa kulturowego, z którym sami czuli się zrośnięci. Dlatego ich potomkowie, Warmiacy w drugim i trzecim pokoleniu, zaczęli na nowo odkrywać Warmię – jej bogatą, a tragiczną historię, zwyczaje, tradycję. Naturalnym biegiem rzeczy utożsamiali się z przeszłością ziemi, na której się urodzili i wychowali. Pewnym symbolem tego powrotu „warmińskości”, choć była to „warmińskość” o zupełnie nowym obliczu, mimo nawiązywania do wielkiej przeszłości, było odrodzenie się „Gazety Olsztyńskiej”, pisma, które dla polskiej Warmii zdziałało chyba najwięcej. Niestety, to nowe, lansowane oblicze Warmii, łączące tradycję z nowoczesnością, przybierało często formy groteskowe. Tak było i z „Gazetą Olsztyńską”. Dawne, przedwojenne pismo o tradycjach katolickich w swym współczesnym wcieleniu stało się bowiem… organem KW PZPR!

Istotną rolę w przechowaniu, a potem odrodzeniu tak samej nazwy „Warmia”, jak i powiązanej z dawną tradycją tożsamości kulturowej Warmiaków, odegrał po II wojnie światowej kościół katolicki. Z racji swej świetnej przeszłości na ziemi warmińskiej, która stanowiła wszak niegdyś udzielne biskupie księstwo, kościół w sposób naturalny stał się nośnikiem tradycji, przekazicielem „warmińskości” kolejnym pokoleniom Warmiaków. Początkowo jednak komunistyczne władze dążyły do przecięcia tych więzów, które jeszcze łączyły „stare” z „nowym”. W 1945 roku na Warmię powrócił biskup Maksymilian Kaller z zamiarem kontynuowania swej posługi duszpasterskiej i zreformowania warmińskiego kościoła w duchu pojednania polsko – niemieckiego. Kaller zamierzał przyjąć polskie obywatelstwo i pozostać na Warmii. Władze odmówiły mu jednak polskiego paszportu, skutkiem czego musiał on wyjechać do Niemiec, zrzekając się jednocześnie zwierzchnictwa nad biskupstwem. Pomimo tego zarówno obiekty sakralne regionu – kościoły i niezliczone kapliczki, jak i sami księża byli wciąż łącznikiem między dawną, historyczną Warmią, a tworzącym się dopiero nowym warmińskim ludem. Tak bowiem, jak i przed wiekami, kapituła warmińska wciąż spotykała się na posiedzeniach we Fromborku, ludność byłego biskupiego księstwa wciąż spotykała się na modlitwach i pielgrzymkach w Gietrzwałdzie, Świętej Lipce. Doceniając zasługi kościoła katolickiego w zachowaniu historycznej świadomości kulturowej Warmii możemy chyba powiedzieć, że gdyby nie jego postawa, dziś nazwa „Warmia” znana byłaby jedynie wąskiemu gronu badaczy dziejów.

Share