• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Pionierzy

Pomimo, iż Powstanie Styczniowe rozbudziło w warmińskich Polakach świadomość narodową, brakowało im do aktywnej walki z procesami germanizacyjnymi własnych organizacji, oraz zaplecza finansowego. Przede wszystkim jednak brakowało im wodzów. I ci mieli jednak, w końcu XIX wieku, pojawić się na warmińskiej ziemi. Ruch polski, zorganizowany, posiadający swych przedstawicieli, źródła finansowania, gazety, narodził się na terenach południowej Warmii dopiero w ostatnich 25 latach XIX wieku. Był zatem spóźniony w stosunku do innych historycznych ziem dawnej Polski. Jednakże wybuchnął on z ogromną siłą, jakby chcąc swą gwałtownością nadrobić stracone lata w walce o sprawę narodową.

 

Impuls do podniesienia głów, do upomnienia się o swe prawa, o swą polską kulturę i język, wyszedł z kręgów kościelnych niższego duchowieństwa. Proboszczowie polskich parafii, wykształceni i oczytani, lepiej rozumieli i dostrzegali procesy emancypacyjne zachodzące wśród europejskich narodów w ciągu XIX stulecia. Nie oznacza to bynajmniej, jakoby wszyscy księża polskich parafii warmińskich opowiadali się za ruchem polskim, lub chociażby za kultywowaniem polskiej mowy i tradycji. Przeciwnie, większość z nich posłusznie wykonywała narzucone odgórnie dyrektywy, stając się, mniej lub bardziej świadomie, narzędziem germanizacji polskiej ludności. Wynikało to po części z obawy przed ówczesnym biskupem warmińskim, Andrzejem Thielem (1886-1908), zajadłym polakożercą i lojalnym poddanym cesarza niemieckiego. Nie zawsze jednak jedynie strach krępował księży z polskich parafii południowej Warmii. Wśród nich nie brakowało bowiem i gorliwych, zagorzałych wrogów polskiej mowy i obyczaju.

Ksiądz Herman Macierzyński, poprzednik Barczewskiego na brąswałdzkiej parafii, zapisał się niechlubnie jako wyjątkowo gorliwy germanizator. Miał on mawiać, iż Warmiak nie mówiący po niemiecku, to tylko pół człowieka. Było to tym bardziej przykre, że był on Polakiem, synem rodowitego Warszawiaka. Swą antypolską postawą nieustannie wywoływał konflikty ze zdesperowanymi mieszkańcami Brąswałdu, z których większość nie mówiła po niemiecku. Brąswałdczycy usiłowali interweniować nawet w samym Rzymie przeciwko polityce swego proboszcza, jednak bez rezultatu. Chociaż jednak istnieli księża – germanizatorzy, jak właśnie Macierzyński, idea rozbudzenia polskiej świadomości narodowej w sercach warmińskich chłopów miała w niższym duchowieństwie polskim wielu gorących zwolenników. Byli to w pierwszym rzędzie tacy kapłani, jak wspomniany już ksiądz Walenty Barczewski (†1928), księża Wacław Osiński (1868-1945), Robert Bilitewski (1859 – 1935), Antoni Wolszlegier (1853 – 1922), czy Feliks Schreiber (1857 – 1889). Ten ostatni stanął na czele utworzonego przez siebie Związku Towarzystw Młodzieżowych, prężnej organizacji katolickiej, mającej nawet swą gazetę – „Życie Młodzieży”, która była dwutygodniowym dodatkiem do ukazującej się nieprzerwanie aż do wybuchu II wojny światowej „Gazety Olsztyńskiej”. Dzięki swej działalności skupiającej się wokół sportu, kultury, jak i odwoływaniu się do rodzimego – warmińsko-polskiego folkloru, Związek Towarzystw Młodzieżowych, kierowany przez Schreibera, a skierowany do ubogiej młodzieży robotniczej, swymi wpływami wśród Warmiaków daleko przewyższał założony później Związek Polaków w Prusach Wschodnich. Feliks Schreiber był również inicjatorem budowy w Olsztynie Domu Towarzyskiego Kopernik, będącego katolickim domem kultury. Fundusze na inwestycję pochodziły z ofiar Warmiaków. Niestety, energiczny młody kapłan nie dożył otwarcia Kopernika. Sam pracując fizycznie przy stawianiu gmachu, a będąc słabego zdrowia, dostał podczas pracy krwotoku i zmarł wkrótce przed skończeniem budowy. Dzieło jego życia, choć służyło po jego śmierci warmińskiej młodzieży, nie odegrało roli bastionu polskiego przeciw germanizacji. Nie takie z resztą miały być jego zadania. Przedwcześnie zmarły Feliks Schreiber należał do tych obrońców polskości, którzy nie angażowali się w działalność polskiego ruchu politycznego. Co więcej, uważał go za niebezpieczny i skłócający niemieckich i polskich katolików warmińskich. Przyszłość Polaków z południowych terenów dawnego biskupiego dominium upatrywał w łączności z Prusami i w lojalności wobec niemieckich władz. Do tej grupy „ugodowców” należał też początkowo i sam Walenty Barczewski, związany z katolicką partią „Centrum”, podobnie jak i ksiądz Wacław Osiński. Później jednak ich poglądy zradykalizowały się i obaj stali się gorącymi orędownikami walki o polską Warmię.

Z inspiracji patriotycznie nastrojonych księży południowej Warmii niektórzy parafianie stopniowo włączali się do walki o utrzymanie polskości swej ziemi. Prekursorami tych zmagań było czterech chłopów: Andrzej Samulowski, Franciszek Szczepański, oraz Jan Liszewski i Jakub Mazuch. Wszyscy czterej odebrali staranne wykształcenie poza granicami biskupstwa, gdzie utwierdzili się w swym gorącym polskim patriotyzmie. Po powrocie z nauk czynnie wystąpili w obronie polskiej ludności, w coraz większym stopniu zagrożonej zupełnym zniemczeniem.

Dopiero od wystąpień tych czterech polskich patriotów, za którymi poszli wkrótce inni, możemy mówić o „ruchu polskim” na Warmii. Ci chłopi warmińscy przeszli bowiem od postawy pasywnej – biernego oporu wobec władz pruskich, do aktywnej działalności społeczno – politycznej w imię obrony interesów tych Warmiaków, którzy nie tylko po polsku mówili, ale też i myśleli, a przede wszystkim czuli. Obok tych pionierów wkrótce stanęli i inni, zachęceni dawanym przez nich przykładem. Byli to m.in. Andrzej Kaber z Woryt, Piotr Sznarbach i Antoni Sikorski, obaj z Gietrzwałdu, Józef Thiel z Czerwonki, Maciej Sznarbach z Najdymowa, wreszcie Antoni Kobudziński z Ramsowa.

Lamkowo-czytelnia F. Szczepańskiego

Lamkowo - czytelnia F. Szczepańskiego

Ci pionierzy walki o polskość południowej Warmii, od podstaw musieli budować, zupełnie wcześniej nieistniejące, struktury organizacji warmińskich Polaków. Franciszek Szczepański, syn bogatego warmińskiego gbura z Lamkowa zajął się czytelnictwem. Zorganizował on w powiecie olsztyńskim i reszelskim aż 70 polskich czytelni wchodzących w skład Towarzystwa Czytelni Ludowych. Miały one niezwykle ważne zadanie podtrzymywania wśród mieszkańców południowej Warmii znajomości języka polskiego, a ponadto, przez odpowiedni dobór lektur, kształtowania światopoglądu Warmiaków z południa w duchu narodowym. Szczepański, świadom niebezpieczeństwa wynarodowienia się południowej Warmii, głośno nawoływał do czytania po polsku. Był to bowiem jedyny ratunek, żebyśmy my i dzieci nasze nie zapomnieli po polsku czytać i nie zaprzestali być Polakami. Czytelnie organizowano społecznie, a koszta ich utrzymania pokrywano z licznych datków przysyłanych przez ofiarodawców, tak z Warmii, jak i z innych rejonów zamieszkałych przez ludność polską. Wpłata pieniędzy na działalność czytelni równała się swoistej deklaracji, była manifestem światopoglądowym, jawnym opowiedzeniem się po stronie polskiej.

Inną działalnością zajął się Andrzej Samulowski, ubogi zagrodnik, ale także i poeta, zwany przez Niemców głównym wędrownym apostołem polskiej agitacji. Pod wpływem wypadków gietrzwałdzkich, o których opowiemy niżej, w roku 1878 otworzył on polską, katolicką księgarnię w Gietrzwałdzie, czynną z resztą po dziś dzień. „Księgarnia Katolicka Roman i Samulowski” sprzedawała książki i gazety polskie sprowadzane m.in. z Pelplina, Grudziądza i Torunia.

Jakub Mazuch organizował polityczną stronę ruchu polskiego. Działał także poza granicami Warmii, przypominając narodowi polskiemu o nieco zapomnianych rodakach z ziem dawnego biskupiego księstwa.

Share