• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Wstęp

Prusowie przez setki lat żyjąc w zupełnej niemal izolacji od innych narodów, izolacji celowej i metodycznej, długo zachowywali to, co stanowiło o ich oryginalności w stosunku do reszty ludów europejskich – system polityczny, a właściwie jego brak, oraz swe politeistyczne wierzenia. Obawiając się zapewne, aby nadmierne kontakty z innymi ludami nie osłabiły ich ducha, nie wpuszczali do siebie obcych, a wymiana handlowa mogła odbywać się tylko w specjalnie do tego celu wyznaczonych miejscach. W ten sposób długo pozostawali poza głównym nurtem dziejów. Nie uczestniczyli ani w zniszczeniu Cesarstwa Rzymskiego, ani nie walczyli o schedę po nim. Taka sytuacja nie mogła jednak trwać wiecznie. W końcu bowiem nieubłagana historia miała się upomnieć i o lud Prusów.

Chrześcijański dżihad

Tragiczny los plemion pruskich został przypieczętowany już pod koniec XI stulecia, chociaż zapewne nie zdawali oni sobie wówczas z tego sprawy. Oto bowiem w roku 1095 na synodzie w Clermont papież Urban II wezwał rycerstwo do wzięcia udziału w religijnej wojnie – w krucjatach, aby raz na zawsze wyzwolić Ziemię Świętą spod władzy Saracenów. Ogarnięci entuzjazmem feudałowie masowo składali wówczas przysięgę udania się na „świętą wojnę” za wiarę, „brali krzyż”, czyli umieszczali na swym odzieniu widomy znak krzyża na znak, że oto są gotowi bić się z niewiernymi i umierać za Kościół Katolicki. Dodatkowym bodźcem do wyprawy, pomijając czynnik religijny i ekonomiczny, było zapewnienie papieża, że każdy krzyżowiec, który poniesie śmierć w bitwie, natychmiast otrzyma całkowity odpust, co oznaczało pewne zbawienie, z pominięciem zwykłych w takich razach formalności.

Czytaj więcej: Chrześcijański dżihad

Krzyżacy

Kiedy osłabł główny impet wypraw krzyżowych, a chrześcijanie, systematycznie wypierani z Ziemi Świętej nie widzieli perspektyw w dalszych próbach podboju "bajecznego" Wschodu, byt zakonów krzyżowych stanął pod znakiem zapytania. Powołani w celu wspierania krucjat, wraz z ich upadkiem tracili rację bytu. Owe formacje militarne, posiadające wówczas znaczne bogactwa, znakomitą organizację i strukturę nie zamierzały poddać się łatwo. Zakonnicy mieli jednak potężnych wrogów, łasych na ich fortunę i zazdrosnych o ich sławę. Szeroko znany jest przykład Templariuszy, czyli inaczej Świątynników [od miejsca swej pierwotnej siedziby – w miejscu zburzonej świątyni Salomona], założonych w 1119 roku przez Huguesa de Payensa. Ich legendarne skarby, do dzisiaj częściowo ukryte w nieznanych miejscach, oraz poważne wpływy wśród rycerstwa francuskiego, były solą w oku króla Filipa Pięknego. Filip, poważnie zadłużony u „ubogich” braci zdecydował się na krok radykalny. W wyniku jego intryg Templariuszy oskarżono m.in. o herezję, zaś ostatni Wielki Mistrz Świątynników – Jakub de Molay, rozstał się z życiem na stosie.

Flaga wielkiego Mistrza

Flaga wielkiego Mistrza

Czytaj więcej: Krzyżacy

Powstanie Warmii

Mapa WarmiiKrzyżacy po zapewnieniu sobie poparcia dyplomatycznego i zbrojnego, po stworzenia sobie zaplecza mogli przystąpić do systematycznego „nawracania” ludności pruskiej. Prusowie jednak wyjątkowo opornie przyjmowali wiarę chrześcijańską. Uważali bowiem, że po zmianie religii ziemia im wyjałowieje, drzewa się owocem nie pokryją, nowego przypłodku nie będzie, a przestarzały dobytek nie umrze. Dlatego Krzyżacy zaprowadzali nowe porządki społeczne głównie przy pomocy argumentów siłowych. Sprowadzało się to do metodycznego równania z ziemią grodziska po grodzisku, lauksu po lauksie. Pokonani, nie wycofywali się na długo. Powracali wkrótce z jeszcze większą siłą zbrojną i wdzierali się coraz głębiej na terytorium pruskich plemion. W tamtych czasach takie postępowanie było z resztą normą, nie powodowało zatem niczyich protestów. Zdarzali się jednakże i wówczas ludzie, którzy pragnęli pokojowego nawrócenia Prusów, jak książę Leszek Biały, doradzający nie militarne, a… ekonomiczne podbicie Prusów i odmawiający wyruszenia na krucjatę, gdyż tam, dokąd musiałby się udać brakowało… piwa i miodu. Były to jednak wyjątki.

Czytaj więcej: Powstanie Warmii