• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Bp Jacek Jezierski - Mało znany Krasicki

Warmia i Mazury, nr4/2001, Mało znany Krasicki

Śmiem twierdzić, że Ignacy Krasicki, wybitny przedstawiciel polskiego Oświecenia, poeta i duchowny katolicki, jest nadal postacią słabo znaną. Dyskutują nad jego życiem, dokonaniami i twórczością specjaliści. Jedni atakują go za lojalizm wobec króla pruskiego, a równocześnie zaborcy Warmii (1772). Inni krytykują go za małe, ich zdaniem, zainteresowanie diecezją warmińską, której przez prawie trzydzieści lat byt pasterzem. Jeszcze inni grzebią i węszą w prywatnym życiu Krasickiego, wytykając mu, najłagodniej mówiąc, hedonizm i rozrzutność.
Naturalnie, Książę Poetów posiada również swoich wiernych fanów, propagatorów i znawców literackiego geniuszu. Ignacego Krasickiego broni przede wszystkim jego intelektualna wrażliwość i kultura. Był otwarty na Oświecenie, aczkolwiek nie bezkrytycznie, lecz zgodnie z chrześcijańskimi przekonaniami.

Czytaj więcej: Bp Jacek Jezierski - Mało znany Krasicki

Tamara Bołdak-Janowska - Chodźmy, generale! cz.1

Warmia i Mazury, nr 5/2001, Chodźmy, generale!

Polemiki o literaturze Warmii i Mazur ciąg dalszy.

Podoba mi się trzecia noga generała Piesca, wymyślonego przez Stefana Themersona, zawarta pomiędzy dwiema oklepanymi nogami. Pójdę nią.
Powiedzmy, każda noga to głowa, czyli generał pełny.

Pójdę nią, girą trzecią, czyli generałem pełnym, przez literacki Olsztyn, żeby jednak dojść do tego szczegółu, muszę liznąć sytuacji literackiej i okołoliterackiej Polski, Europy i świata. Sądzę, że to konieczne - ogląd całości organizmu. W tym „wstępie" niech mi poezja posłuży za punkt odniesienia, ale nie olsztyńska - tak proponuję.
Poezja, bo to w niej jak w soczewce skupia się literacka choroba i literackie zdrowie.
W prozę - w wielką watę - zanurzę się na samym końcu. Chodźmy, generale.

Czytaj więcej: Tamara Bołdak-Janowska - Chodźmy, generale! cz.1

Miłosz Pieńkowski - I co z małą ojczyzną?

Warmia i Mazury, nr 5/2001, I co z małą ojczyzną?

Młodzież naszego województwa jest nie tylko jedną z najliczniejszych grup społecznych, lecz także największą niewiadomą w przyszłości regionu. Młodzi Warmii i Mazur nie identyfikują się z miejscem, w którym się urodzili. Aż 70 proc. wymienia przy tym jako główny powód brak pracy i niskie zarobki. 60 proc. podaje jako argument nudę i brak możliwości sensownego zagospodarowania czasu wolnego. Aż jedna trzecia natomiast nie podaje żadnego powodu, nie czuje do swego miasta żadnych sentymentów.

Marlena, trzecioklasistka z Barczewa: „Marzy mi się Warszawa albo Kraków. Nic mnie tu nie trzyma. Jak mi nie wyjdzie, to zostanę w Olsztynie, ale z czasem i tak na pewno wyjadę".

Marta, druga klasa LO V: „Chciałabym mieszkać w Gdańsku. Żadnego związku emocjonalnego z Olsztynem nie czuję. W ogóle mi się tu nie podoba".

Czytaj więcej: Miłosz Pieńkowski - I co z małą ojczyzną?

Bronisław Słuda - Śladami boga wojny

Warmia i Mazury, nr6/2001, Śladami boga wojny

Napoleon BonaparteMaria Walewska

Cesarz Napoleon Bonaparte 1 stycznia 1807 roku miał po raz pierwszy ujrzeć podczas przypadkowego spotkania przed karczmą w Błoniu szambelanową Marię Walewską. Siódmego stycznia, podczas prezentacji na zamku w Warszawie, przystanął na chwilę obok „słodkiej Marii". Dziesięć dni później na balu tańczył z nią kontredansa i znacząco uścisnął jej rękę. Zafascynowany jej urodą napisał następnie do „trusi z Walewic" trzy listy, na które nie otrzymał odpowiedzi. Do czwartego Napoleon dołączył wspaniałą broszę z diamentów. Walewską nie przyjęła prezentu, co koła towarzyskie stolicy oceniły jako dowód bezinteresowności, jednak zgodziła się pojechać na zamek „i odtąd bywała już tam każdego wieczora, aż do wyjazdu cesarza z Warszawy".

Czytaj więcej: Bronisław Słuda - Śladami boga wojny

Tamara Bołdak-Janowska - Chodźmy, generale! cz.2

Warmia i Mazury, nr 6/2001, Chodźmy, generale! cz.2

W peerelu istniała centralizacja opinii literackiej. Centrum (stolica) wymuszało i „oceniało" treści pozacentralne. Dziś stolica to ledwie jedno z mnogich centrów literackich - równoważnych. Mówię o tym, bowiem wciąż obserwuję tu zacofane postawy -poddańcze wyczekiwanie pochwał lub nagan od starego centrum, którego już nie ma, i pańskie starostołeczne wywyższanie się w stosunku do prowincji, której już nie ma. Dziś prowincja przestaje być prowincją, jeśli promuje własne talenty, jeśli je rozpoznaje i umożliwia im rozwój. I jeśli posiada natężone życie intelektualne u siebie. Jakże głupie są tu stare postawy - poddaństwo i pańska łaska. Zdajmy się na jakiekolwiek neocentrum samozwańcze, a wyjdziemy na tym jak Zabłocki na mydle. Oto koncern Bertelsmanna rozpowszechnia encyklopedię pt. „Sławni Polacy", edytorsko śliczną, lecz merytorycznie potworną. Nie ma w niej naszego Krasickiego (i nie ma Staszica, ani Kołłątaja). Zagraniczne koncerny (samozwańcze neocentra) robią u nas, co chcą. Nie muszą konsultować się z Olsztynem w sprawie obecności sławnych stąd Polaków w swojej encyklopedii. Olsztyn zaniedbał swoje życie intelektualne do tego stopnia, że się wyzbył prężnego wydawnictwa, własnej promocyjnej dla siebie uwagi. Nasz Krasicki nie istnieje, i tyle. Jak wyglądamy z naszą nagrodą literacką im. Krasickiego? Jak z jakiegoś mało istotnego buszu otóż. Jak mówić w tej sytuacji o literaturze współczesnej! Sobie a muzom? Ale jedźmy.

Czytaj więcej: Tamara Bołdak-Janowska - Chodźmy, generale! cz.2

Agnieszka Jarzębska - Reanimacja

Warmia i Mazury, nr 7 2001, Reanimacja

Na początku maja zeszłego roku stare Rychliki (pow. elbląski) spotkały się z młodymi. I stare, i młocie przyniosły różne, często pożółkłe fotografie, jakieś prawie przedpotopowe sprzęty ze swoich domów. Potem spotykali się ze sobą mieszkańcy dwóch, trzech sąsiednich wsi i rozmawiali o tym, o czym dotąd nie mieli okazji - o korzeniach swoich rodzin, o wspomnieniach. Tak zaczął się urzeczywistniać projekt „Skąd jesteśmy?".

Z dziewiętnasto- i dwudziestowiecznych fotografii w minialbumie, który jest owocem rocznego wdrażania projektu, spoglądają oficerowie z sumiastymi wąsami i całe rodziny o oczach uśmiechających się albo patrzących poważnie w obiektyw aparatu.

Pomysł projektu „Skąd jesteśmy?" powstał w podolsztyńskim Jonkowie, gdy Józef Szkandera dyrektorował miejscowemu domowi kultury. Do dziś miał już dziesięć „odsłon" - we wsiach i niewielkich miasteczkach całej Polski, ale głównie na Warmii i Mazurach.

Czytaj więcej: Agnieszka Jarzębska - Reanimacja