• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Marek Wiktor Leyk - Zakorzenione wizje

Warmia i Mazury, nr 3/2001, Zakorzenione wizje

Dwa lata temu, w wyniku reformy administracyjnej, Warmia i Mazury powróciły do swoich historycznych granic w strukturze jednego województwa. Dodatkowo w jego granice dość sztucznie włączono część Powiśla z Elblągiem, który zawsze ciążył ku Gdańskowi, a na pewno ku morzu. W przeszłości Elbląg leżał w granicach Prus Wschodnich zaledwie kilkadziesiąt lat. I choć należy się cieszyć ze scalenia Warmii i Mazur, to nie można też zapominać, iż przez wieki region ten stanowił południową część Prus Książęcych, potem zwanych Prusami Wschodnimi ze stolicą w Królewcu. Zarówno komunikacja, jak i cały system gospodarczy zwrócone były na północ, w stronę Bałtyku. Powojenny, sztuczny podział Prus Wschodnich między Związek Radziecki i Polskę spowodował co prawda przyłączenie Warmii i Mazur do Polski, ale też odcięcie tej krainy od tradycyjnych powiązań gospodarczych z Królewcem. Historyczna konieczność reorientacji związków gospodarczych z północy na południe wywarła poważny, i to negatywny, wpływ na byt regionu w ostatnim półwieczu.

 

Najbardziej jednak na stan i kondycję regionu oddziałało, niespotykane gdzie indziej, przemieszczenie ludności na przełomie 1944 i 1945 roku. Opustoszały teren, na którym do jesieni 1944 roku mieszkało ponad dwa miliony ludzi, zasiedliła ludność w większości pochodzenia chłopskiego z Kresów i sąsiedniego Mazowsza, oraz przesiedlona w „Akcji W". Zanim przyswoiła sobie tutejszy krajobraz gospodarczy, techniczny i kulturowy, minęły dziesiątki lat. Jeszcze obecnie dla wielu „Warmiaków i Mazurów" w drugim i trzecim pokoleniu jest to kraina mało znana.

Dziś województwo zamieszkuje prawie półtora miliona ludzi, a cechą charakterystyczną stał się odpływ ludności do bogatszych regionów kraju. Przyczyn tej emigracji wielu upatruje w trudnych warunkach bytowych i w braku perspektyw. Nasuwa się więc pytanie, czy ta piękna, acz surowa kraina ma przed sobą przyszłość? Czy jej mieszkańcy mają tu szansę na godne życie, a gospodarka na stabilizację i rozwój?

Próbą politycznej odpowiedzi na te pytania jest opracowana w ubiegłym roku przez Sejmik Województwa Warmińsko-Mazurskiego strategia rozwoju województwa, w której za cel główny uznano „Rozwój Warmii i Mazur na rzecz spójności ekonomicznej, społecznej i przestrzennej w jednoczącej się Europie". Autorzy opracowania przyszłość rozwoju uzależniają od sytuacji trzech dziedzin: rolnictwa, turystyki i przemysłu proekologicznego. Za mocne strony uznają poza tym przygraniczne położenie, w tym dostęp do morza, równomierne rozmieszczenie miast i bogactwo kulturowe regionu. Władza przekazała w ten sposób społeczeństwu komunikat, że ma pewien plan, należy oczekiwać, iż dopowie, jak go zrealizować i skąd wziąć na to pieniądze.

Tymczasem strategia z natury rzeczy tchnie ekspercką manierą, podszytą pragmatyzmem i uwarunkowaniami narzuconymi przez polityczne centrum. Bo tak naprawdę, to byt regionu w obecnym modelu jest zależny od pieniędzy budżetu centralnego. Jest to sytuacja z gruntu niekorzystna, gdyż paraliżuje inicjatywy regionalne, nie mówiąc już o wizji rozwoju województwa.

Aby tę wizję mieć, trzeba najpierw pogodzić się z historią. Jej przekaz przypomina, iż kiedyś żyli tu Prusowie, po których odziedziczyliśmy zaledwie kilka nazw miejscowości, rzeki Łyny i Warmii, a znawcami języka starych Prusów są dzisiaj jedynie Litwini. W Polsce to, co pruskie, ma nadal negatywne konotacje, uzasadnione historycznym doświadczeniem. W Niemczech po kataklizmie ostatniej wojny słowo Prusy zostało usunięte z języka polityki, przetrwało jedynie w nazwach klubów piłkarskich Borussia Dortmund i Borussia Moenchengladbach. Do tej nazwy odwołała się też w ostatnich latach olsztyńska Wspólnota Kulturowa. To pierwsza udana próba nawiązania do bogatej tradycji naszego regionu w jego wielonarodowym i wielokulturowym wymiarze.

Poważne trudności mamy także z rozwikłaniem państwowej tożsamości Warmii i Mazur. Na gruzach państwa pruskiego* zbudowano potężne, nowoczesne państwo zakonne, które z czasem stało się wielkim zagrożeniem dla jego sąsiadów - Polski i Litwy. Potępiając politykę Zakonu oraz metody działania „ogniem i mieczem" należy jednak docenić jego wkład cywilizacyjny w rozwój regionu. To właśnie Krzyżakom zawdzięczamy powstanie kilkudziesięciu miast i budowę pierwszej sieci drogowej. Ich działalność do dzisiaj jest widoczna w krajobrazie i architekturze, na co dzień obcujemy z budowlami z tamtej epoki, zwiedzając okoliczne zamki, czy też uczęszczając na niedzielne nabożeństwa. Kultura gotyku jest częścią naszej tożsamości, często nieświadomie. Jest też wyjątkową atrakcją turystyczną na skalę europejską, bardziej interesującą niż Pola Grunwaldu i dwa nagie miecze. Tym bardziej że na gruzach Zakonu ostatni wielki mistrz, a zarazem kuzyn** króla Zygmunta Starego, założył Prusy Książęce, które stały się kwitnącą krainą nie tylko gospodarczo, ale przede wszystkim kulturowo. Wraz z reformacją osiedlali się tu uchodźcy religijni z całej Europy, przynosząc nowe idee. Olbrzymią rolę odegrał założony w 1544 roku Uniwersytet Królewiecki, zwany Albertyna, na którym obok Niemców kształcili się Polacy i Litwini. W ciągu kilku wieków dorobek Albertyny stał się częścią myśli i kultury europejskiej. Do tej bogatej tradycji humanizmu ma okazję nawiązać Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, będący drugim w historii uniwersytetem w tym regionie.
W 176 lat po Hołdzie Pruskim Fryderyk III koronował się na króla w Prusach, co dla Rzeczpospolitej oznaczało nie tylko ostateczną utratę lenna, ale i rosnące zagrożenie dla własnej państwowości. Gdy Niemcy w tym roku obchodzą trzechsetlecie państwa pruskiego, to Polakom ta rocznica kojarzy się z pruską ekspansją i utratą niepodległości. Trudno w tamtym czasie znaleźć pozytywne akcenty w relacjach polsko-niemieckich, szczególnie z perspektywy kataklizmów dwóch wojen światowych. Ale niewątpliwie należy zauważyć rozwój gospodarczy Prus Wschodnich po 1871 roku. Budowa kolei dała regionowi nowy impuls, szczególnie rozwój drobnego przemysłu. Koniec XIX wieku to z jednej strony osławiony „Kulturkampf", a z drugiej przebudzenie oświatowe, kulturowe i gospodarcze Warmiaków i Mazurów. Powstałe wtedy tradycje samorządności i samopomocy rolniczej są obecne w regionie do dzisiaj.

Niełatwa jest też ocena okresu powojennego. Z jednej strony nieznane w historii przemieszczenie ludności, z drugiej niewydolny i niechciany ustrój polityczny oraz poczucie tymczasowości spowodowały poważne zacofanie regionu. Dopiero koniec lat 60. i lata 70. wprowadziły nieco ożywienia gospodarczego. Znacznie lepiej wyglądało życie kulturalne i naukowe, dzięki czemu istniejący drugi rok Uniwersytet Warmińsko-Mazurski nie działa w próżni intelektualnej.

Ale najważniejszą cezurę stanowi przełom 1989 roku, który wyzwolił drzemiący potencjał szczególnie w samorządach lokalnych. Pojawiło się wiele inicjatyw, na których efekty nie trzeba było długo czekać, rozwinęła się wiejska i miejska infrastruktura. Gorzej sytuacja wygląda w gospodarce regionu, a zupełnie źle w rolnictwie. Dlatego województwo nasze dzierży smutny rekord krajowego bezrobocia, będący zaczątkiem klęski żywiołowej.
Czy ten dość ponury obraz rzeczywistości można zmienić? Czy jest na to lekarstwo? Z pewnością tak. Wymaga to jednak mocnego zakorzenienia w przeszłości, utożsamienia się z nią, co daje poczucie pewności siebie. Ale to nie wystarcza - w obliczu niezwyczajnie trudnej sytuacji należy szukać nadzwyczajnych rozwiązań, a przede wszystkim nowych idei, wizji.

Szansy upatruję w położeniu regionu. Nie tracąc powiązań gospodarczych z południem, należy skierować zainteresowanie na północ, i to nie tylko na rosyjski obwód kaliningradzki, ale też na Łotwę i Estonię, na basen Morza Bałtyckiego. Kiedyś takie miasta jak Wystruć, Tylża (ta od sera tylżyckiego), Dorpat, nie mówiąc o Królewcu oddziaływały gospodarczo i kulturowo na region. Za kilka lat Łotwa, Estonia i Litwa wraz z Polską znajdą się w Unii Europejskiej, tworząc jedną przestrzeń gospodarczą. Tak jak kiedyś. Pierwszym elementem powinna być budowa (a raczej - odbudowa) tak zwanej berlinki, drogi z Elbląga do Kaliningradu, w dalszym etapie z przedłużeniem do Rygi i Tallina. Autostrada ta w przyszłości stanie się częścią drogi wokół Bałtyku, co wpłynie oczywiście na rozwój gospodarczy okolicznych terenów. Warmia i Mazury, leżące dziś niejako na peryferiach, znajdą się w środku szlaków gospodarczych, co niewątpliwie da impuls rozwojowi.

Jeśli uda się zaszczepić decydentom i opinii publicznej takie spojrzenie „geopolityczne", wyzwoli to w ludziach nowe pomysły i inicjatywy. Nie bójmy się zwrócić naszych zainteresowań ku morzu i na północ. Przecież Inflanty, a nawet Kurlandia leżały w kręgu zainteresowań dawnej Rzeczypospolitej, a i mieszkająca tam do dzisiaj Polonia z pewnością współpracę z nami podejmie.

W tym kontekście nie do przecenienia jest rola, jaką może odegrać Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, współpracujący z uczelniami krajów sąsiednich. Wokół niego mogłaby tworzyć się swoista „kortowska Dolina Krzemowa", w której osiągnięcia nauki łączone byłyby z potrzebami przemysłu. Przykład „Biolacty" jest zachęcający.

A w końcu i swoiste przemieszanie walorów historycznych i przyrodniczych może stanowić o wyjątkowości Warmii i Mazur, ich nie tylko turystycznej atrakcyjności. Może, ale pod warunkiem, że znajdzie się paru wizjonerów i sobie zamarzą. Niebo gwiaździste nad nami już mamy. Z czego skwapliwie w przeszłości skorzystali Mikołaj Kopernik i Emanuel Kant. Skorzystajmy i my.

* Autor artykułu chyba jedynie umownie mówi o "państwie pruskim" (w czasach przedkrzyżackich). Należy jednak pamiętać, że Prusowie nie stworzyli nigdy państwa, ani nawet jego zalążków. Nawet na szczeblu plemienia nie istniała u nich żadna władza państwowa, a poszczególne, najmniejsze jednostki terytorialne - "pola" (prus. lauksy) były w znacznym stopniu samodzielne i luźno tylko powiązane ze sobą poprzez instytucję wiecu (prus. wayda). Stąd bierze się relacja Wulfstana o Estach, który podawał, że w każdym mieście jest król, co oznaczało po prostu brak władzy na szczeblu centralnym (przyp. Szymon Drej, "Dom Warmiński")

** siostrzeniec (przyp. Szymon Drej, "Dom Warmiński")

Share