• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Elżbieta Kaczmarek - Karnawał

Słowo karnawał pochodzi z języka włoskiego i dosłownie oznacza "żegnaj mięso". Jest to więc huczne pożegnanie mięsnych dań przed nadchodzącym Wielkim Postem dawniej przestrzeganym znacznie bardziej rygorystycznie niż dziś. W przeszłości przez całe 40 dni nie jadano żadnych dań mięsnych, a w środy i piątki poszczono o chlebie i wodzie. Karnawał-wywodzący się z Włoch przybył do Polski wraz z królową Boną, co nie znaczy, że wcześniej nie były znane huczne zabawy związane z końcem starego i początkiem nowego roku, gdyż pogańscy jeszcze Słowianie czcili tę datę jako święto zwycięskiego słońca - zimowe przesilenie. Włoski karnawał zyskał sobie też inne, czysto polskie nazwy takie jak zapusty, czy mięsopust.

 

Zachowała się w folklorze polska opowieść wyjaśniająca nazwę zapusty -według niej istniał u Słowian zwyczaj przebierania na początku nowego roku młodego chłopaka w odświętny strój i zimozielone gałązki. Sadzano go na beczce na sankach i wieziono w towarzystwie wesołego orszaku. Chłopca takiego nazywano Pustem - symbolem wesołości i pustoty , a cały orszak szedł za Pustem. Miało to tłumaczyć skąd wzięła się polska nazwa karnawału i zwyczaj kuligów. W tradycji warmińskiej okres karnawału, czyli czas od Trzech Króli do Środy Popielcowej nosi nazwę zapust. Karnawał w Polsce obchodziły wszystkie warstwy społeczne od króla po wieśniaków i to tak okazale, że poseł sułtana Solimana Wspaniałego przebywający w tym okresie w Polsce pisał do swego władcy: " w pewnych okresach roku chrześcijan ogarnia zbiorowa wariacja i dopiero proch jakowyś sypany im na głowy leczy takową". Szlachta i magnateria bawiła się oczywiście nieco inaczej niż mieszkańcy wsi. Poszczególne rodziny wydawały bale, rauty, wieczory tańcujące, jak wówczas mówiono, a przede wszystkim charakterystyczne dla polskich zwyczajów karnawałowych szlachty były kuligi od dworu do dworu. Na każdym takim "przystanku" gości oczekiwał poczęstunek i tańce. Szlacheckim kuligom poświęcono wiele stronic w literaturze polskiej. Pisywali o kuligach autorzy wybitni - Henryk Sienkiewicz, Stefan Żeromski, Juliusz Słowacki, choć w wierszu tego ostatniego kulig ma charakter symboliczny. Wieś bawiła się nie mniej wesoło i intensywnie, ale zwykle na zabawach składkowych w miejscowej karczmie. Zabawom karnawałowym towarzyszyły maszkary, czyli przebierańcy. W przypadku szlachty za temat obierano sobie zazwyczaj jakieś wydarzenie mitologiczne lub polityczne i przebrania były dostosowywane do epoki jakiej fakt ten dotyczył oraz do roli jaką miały do odegrania poszczególne osoby. Natomiast ludowi przebierańcy nawiązywali do pogańskiego jeszcze obrzędu związanego z magią i kultem bóstw przyrody, tak przecież istotnych dla rolnika i hodowcy. Tak więc w orszaku ludowych maszkar zapustnych poza babą z koszem na datki, dziadem, żołnierzem, Żydem, Cyganem, kominiarzem, zależnie od fantazji, nie mogło zabraknąć kozy, bociana i niedźwiedzia. Zwierzęta te symbolizowały siły płodności (koza) oraz siły przyrody przychylne (bocian) i wrogie człowiekowi.(niedźwiedź). Orszak taki, zwany na Warmii i Mazurach "rogalami" od rogatych pączków, którymi tych przebierańców częstowano, chodził od domu do domu składając noworoczne życzenia, śpiewając kolędy i żartobliwe rymowanki tworzone ad hoc i zawierające prośbę o datek. Obdarowywano ich pączkami, ciastem, mięsem i wędliną, czasem drobnymi pieniędzmi. Karnawał był nie tylko czasem zabaw, ale i czasem konkurów, zaręczyn i ślubów. Stąd też w końcu karnawału, w ostatnim iego tygodniu prześladowano tych którzy nie znaleźli sobie partnerki - mężatki wyłapywały wszystkich nie zaręczonych kawalerów i zaprzęgały ich do potężnej kłody, którą musieli ciągnąć. Zwyczaj ten istniał również w naszym regionie. Znana też była karnawałowa wróżba - panny zarzucały na drzewo upleciony przez siebie wianek -nieudane rzuty oznaczały ilość lat oczekiwania na małżeństwo. W czasie tańców na pary "mające się ku sobie" zarzucano koło splecione z wikliny. Tak " uwięzieni" mogli się wykupić częstując alkoholem. Największe nasilenie karnawałowych szaleństw miało miejsce w ostatnim tygodniu karnawału, poczynając od tłustego czwartku. W tym dniu smażono pączki i chrust, a najubożsi, których nie było stać na tak kosztowne ciasta smażyli chociaż racuchy, bo zwyczaj kazał by ciasta tego dnia były słodkie i tłuste. Pączkom cały poemat poświęciła Jadwiga Mączyńska

Gdy uderzył wielki dzwon
objął w świecie pączek tron
Król przez wszystkich ukochany
piękny, pulchny i rumiany,
W brzuszku wprawdzie miał on dziurę,
lecz w tej dziurze konfiturę.
Okazale i wspaniale siadł król Pączek na krysztale;
a wokoło jego dworki, wysmukłe, kruche faworki,
Na półmiskach legły szynki i kanapki i tartynki,
Co za hałas, co za gwar!
Tańczy chyba ze sto par,
Bo za króla Pączka hula nawet dziaduś i babula...
Świat się cały w kółko kręci, tańczy, hula bez pamięci....

Ludowe uczty nie były aż tak wystawne, nie mniej nie żałowano sobie jadła i napojów zwłaszcza w  tej końcówce karnawału, a przede wszystkim tańczono do upadłego starając się możliwie wysoko podskakiwać w tańcu, bo tak wysoko jak skaczą tańczący miały rosnąć wiosną rośliny uprawne. W czwartek skakano na wysoki len, w piątek na wysokie żyto, w sobotę na wysokie kartofle itd.. W wielu regionach Polski odbywały się także zabawy z udziałem samych kobiet-mężatek w Wielkopolsce był to Podkoziołek, w Krakowskiem Gregorianki ( zabawa przekupek przebranych za damy na rynku). Powszechny był też zwyczaj przebierania się mężczyzn w stroje kobiece i kobiet w stroje męskie -jedyny okres kiedy takie przebranie nie wywoływało na wsi zgorszenia. Zabawy trwały do wtorku poprzedzającego Środę Popielcowa do godz. 24.00. Wtedy ustawały wszelkie tańce, a kto nie posłuchałby tego zakazu tańczył dalej z diabłem. Opowiadano nawet o dziewczynie, która ów zakaz złamała, po 24.00 tancerz zmienił się w diabła i zamęczył ją na śmierć tańcem. W domach szlacheckich o 24.00 gaszono na chwilę światło, po czym gospodarz wchodził do sali tanecznej z kijem, do którego uwiązane były śledzie(czasem marcepanowe rozrzucane między dziewczęta), a za nim gospodyni z tzw. podkurkiem - postną kolacją na przykrytym półmisku. Po zdjęciu pokrywki z półmiska odlatywał żywy ptaszek, np. wróbel symbolizujący odejście wszelkiej frywolności ł pustoty. Na półmisku znajdowały się śledzie, jajka i kubek mleka i z takich właśnie dań złożony był ten pierwszy postny posiłek. Mleko nabierano na łyżkę i chlapano nim na sufit wróżąc o przyszłości z kształtu powstałej plamy. Inne były zwyczaje na wsi - o 24.00 milkła kapela, którą na taczkach wywożono w pole, gdzie symbolicznie zabijano grajka, np. ścinając mu głowę drewnianym mieczem. Wszystkie naczynia, a zwłaszcza patelnie szorowano popiołem i patelnię wieszano w kominie na znak nadejścia czasu bez mięsa i tłuszczu.
Wspomniana już Jadwiga Mączyńska taki wiersz poświęciła postnemu śledziowi

A tymczasem na krysztale król śledź zasiadł okazale
"no minęły grzeszne czasy pączków, szynek i kiełbasy,
Bo za śledzia jegomości cały naród ściśle pości,
Są i jaja i oliwa, a śledź bladą twarzą kiwa.
Kto zaś bardzo użyć rad, to ogonek śledzia zjadł

Rano o 6.00 wszyscy udawali się do kościoła na nabożeństwo. Ostatnim echem karnawałowych szaleństw było przypinanie wychodzącym z kościoła tzw. "klocków" - kartek z dowcipnymi, często uszczypliwymi tekstami, kurzej łapki, króliczego ogonka, czy skórki z węgorza. Klocki należało przypinać dyskretnie, tak, aby "ofiara" nie zorientowała się, że zrobiono jej psikusa.
Współczesne zwyczaje karnawałowe uległy znacznemu uproszczeniu. Nie towarzyszą już zabawom karnawałowym przebierańcy - rogale, rzadsze i mniej huczne są kuligi i bale, częściej są to spotkania w mniejszym gronie bliskich przyjaciół i rodziny, nie ma też pogoni za towarzyszem życia. Powraca natomiast zwyczaj balów charytatywnych , które w okresie międzywojennym tak wykpiwał Jan Lemański:

Par tanecznych cudny szereg:
Polka, mazur, walc, oberek.
Kręci się w czarownym kole-
Ta na ludu głód, niedolę.
Perfum zaduch, dech kobiecy,
Na rzecz więzień i fortecy,
Na tych biednych duszą całą
Dobroczynne tańczy ciało.
Oczy-gwiazdy, lica- róże,
W polkach- ogień, szał- w mazurze.
Stop! Kolacja. Szereg wódek
Pijesz na ten biedny ludek
Łzy nad społeczeństwem chórem
Lejąc, bułkę jesz z kawiorem. Zupa.
Polski barszcz podali, Jesz go:
Jesz na rzecz szpitali.
Pasztet jesz na rzecz podrzutków,
Mózg - dla szkół, drób - dla ogródków,
I kapustę jesz brukselkę
Na niedole nasze wszelkie.
Na przytułki i na żłobki
Ze Strassburga jesz wątróbki.
Dobrze czyniąc biednej dziatwie
Piersi ogryzasz kuropatwie.
Z kremu wjeżdża legumina:
Niech korzysta biedna gmina.
Potem lody; jesz te lody
By uśmierzyć biednych głody.
Serów bukiet jesz na finisz,
Ćwiczysz smak i dobrze czynisz.
Smakowite pić likwory
Dobrze jest na ludek chory.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Share