• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Bursztyn, czyli glefum

Bursztyn

Wraz z upływem setek i tysięcy lat zmieniał się charakter cywilizacji ludzkiej. Starozytność wytworzyła potężne i wyrafinowane kultury, które powstawały i upadały, a na ich gruzach, czerpiąc z ich dorobku, wyrastały kolejne. Tereny dzisiejszego Pojezierza Olsztyńskiego pozostawały jednakze na uboczu głównego nurtu przemian, co nie znaczy, ze jego ludność zupełnie nie uczestniczyła w zyciu antycznego świata. Ludność Pojezierza zmieniała się, choć wolniej i bez wstrząsów. Pomimo tego i tutaj, na przełomie er, doszło do waznych historycznie wydarzeń. Nastąpiły bowiem wówczas znaczne i gwałtowne zmiany w etnicznym charakterze ludności Pojezierza Olsztyńskiego. Dotychczasowi mieszkańcy, zwani w nauce grupą bałto – słowiańską, wśród których zaczynała juz wyróżniać się ludność prapruska, musiały walczyć o byt z napływającą ludnością skandynawską, reprezentowaną przez dwa znane dobrze z historii, wojownicze plemiona – Gepidów i Gotów. Ci ostatni, jeden ze swych grodów załozyli być moze nawet na terenie dzisiejszego miasta Olsztyna, niemal w samym jego sercu. Układ ich grodziska zachowuje po dziś dzień ulica Grabowskiego. Wprawne oko zapewne dostrzeże, zwłaszcza patrząc od strony ulicy Obrońców Tobruku, zarys gockiego osiedla obronnego, oblanego od południa malowniczą wstęgą Łyny, pełniącej wówczas istotną funkcję obronną, wraz z bagnami otaczającymi niegdyś prastarą siedzibę Gotów od strony obecnych ulic: Pstrowskiego i Kasprzaka.

Goci i ich pobratymcy nie zagrzali długo miejsca na Pojezierzu Olsztyńskim. Już na początku III w. n.e. przenieśli się w cieplejsze rejony Europy – nad Morze Czarne, zostawiając „Prusy dla Prusów”.

Wiadomości o najdawniejszych dziejach ludności, którą możemy już nazywać pruską, mamy skąpe – sami Prusowie nie znali pisma, i rzadko w antycznych źródłach napotkamy na ślad plemion pruskich. Wynikało to zarówno z położenia geograficznego terenów przez nie zamieszkałych, jak i z niechęci Prusów do wszelkich obcych przybyszów. Tym niemniej jednak wzajemne kontakty istniały i w pewnych okresach historii antycznej były dość intensywne, co wiązało się z wymianą handlową i wyprawami kupców po niezwykle cenny w Cesarstwie, i nie tylko tam, bursztyn, zwany "złotem północy". Jego lokalną, miejscową nazwę pruską – Glefum, zanotował największy łaciński historyk antyku – Tacyt. Nad Morze Bałtyckie prowadził wówczas ządnych zysku Rzymian słynny Szlak Bursztynowy, wiodący od Cesarstwa Rzymskiego az na daleki Pólwysep Sambijski. Namacalnym dowodem ożywionych stosunków handlowych między ludnością z tych terenów, a Imperium Romanum może być znalezisko przeszło 1700 monet rzymskich z okolic Dorotowa.

Prusowie z pewnością nie posiadali się ze zdumienia widząc, jakie wzięcie ma u obcych ludów bursztyn, który w ich kraju leżał bezużytecznie na plażach, a jeśli już ktoś zdecydował się go podnieść, to chyba tylko po to, żeby puszczać nim „kaczki” na wodzie. Ten stosunek Prusów do "złota północy" potwierdził swym autorytetem Tacyt, pisząc w Germanii, iz (...) zbierają go, jak się urodził, i tak przedają, dziwując się płacącym kupcom. Dla Prusów, tak ceniony w Rzymie bursztyn, był tylko zwykłym "kamieniem". Prusów nie interesowało też jego pochodzenie, co również zanotował nieoceniony Tacyt: Jakie są jego własności lub w jaki sposób się rodzi, tego zwyczajem barbarzyńców ani nie badali, ani nie dociekali; a nawet leżał on długo między innymi odpadkami morskimi, aż nasz zbytek nadał mu rozgłos. Tymczasem sami Rzymianie byli bardziej dociekliwi. Oto słynny Pliniusz Starszy w swej Historiae Naturaliszanotował, że bursztyn miał rzekomo powstawać z soku z drzewa pewnej sosny rosnącej nad brzegami wysp Oceanu Północnego (Bałtyku). Sok ten, pod wpływem zimna i wody morskiej gęstniał i podczas wiosennych sztormów wymywany był przez fale w postaci bursztynu.

Dla starożytnych cywilizacji bursztyn był tworem fascynującym i niezwykłym. Bałtyckie "złoto" znane było nie tylko w Rzymie i Grecji, ale także w Babilonie i Egipcie. To może tłumaczyć odnajdywanie na Pomorzu egipskich ozdobnych paciorków. Już Tales z Miletu przypisywał bursztynowi... posiadanie duszy. Wnioskował to na podstawie obserwacji naelektryzowanego bursztynu, przyciągającego do siebie drobne ciała, jak drewniane wiórki. Nie wszyscy z resztą wiedzą, że nazwa "elektryczność" pochodzi od greckiego słowa elektron, oznaczającego właśnie bursztyn. Tym niemniej jednak zainteresowanie antycznych cywilizacji bursztynem pozostało dla ludów nadbałtyckich zagadką. Możemy sobie zatem wyobrazić, zdziwienie, a zapewne i rozbawienie Prusów na widok chociażby wielkiej ekspedycji zorganizowanej w połowie I w.n.e. przez ekwitę rzymskiego, wysłanego po "glefum" przez największego „piosenkarza” tamtej epoki - ekscentrycznego cesarza Nerona. Bursztyn miał uświetnić igrzyska gladiatorskie wydawane w ówczesnej stolicy świata – Wiecznym Rzymie. Jak informuje nas Pliniusz Starszy w swej Historiae Naturalis, ekwita ów, który raczej nie był zbytnio szczęśliwy wyruszając na daleką wyprawę, (...) bursztynu przywiózł tak dużo, że nawet siatka mająca powstrzymać dzikie bestie i osłaniać loże miała w każdym węzełku bursztyn, arena zaś, mary i wszelki sprzęt przez jeden dzień (...) były bursztynowe. Misja zatem, jak widzimy, powiodła się – głowa ekwity prawdopodobnie ocalała.

Upadek Cesarstwa Rzymskiego spowodował przerwę w wyprawach kupieckich na ziemie Prusów, co zaowocowało zubożeniem tych ostatnich. Wraz z przesunięciem się siły ciężkości polityki światowej na Wschód, gdzie w Cesarstwie Bizantyjskim przetrwał duch kultury rzymskiej, Prusowie zniknęli na pewien czas z kart historii pisanej przez „duże H”, by powrócić na nie dopiero w średniowieczu.

Share