• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Powstanie Warmii

Mapa WarmiiKrzyżacy po zapewnieniu sobie poparcia dyplomatycznego i zbrojnego, po stworzenia sobie zaplecza mogli przystąpić do systematycznego „nawracania” ludności pruskiej. Prusowie jednak wyjątkowo opornie przyjmowali wiarę chrześcijańską. Uważali bowiem, że po zmianie religii ziemia im wyjałowieje, drzewa się owocem nie pokryją, nowego przypłodku nie będzie, a przestarzały dobytek nie umrze. Dlatego Krzyżacy zaprowadzali nowe porządki społeczne głównie przy pomocy argumentów siłowych. Sprowadzało się to do metodycznego równania z ziemią grodziska po grodzisku, lauksu po lauksie. Pokonani, nie wycofywali się na długo. Powracali wkrótce z jeszcze większą siłą zbrojną i wdzierali się coraz głębiej na terytorium pruskich plemion. W tamtych czasach takie postępowanie było z resztą normą, nie powodowało zatem niczyich protestów. Zdarzali się jednakże i wówczas ludzie, którzy pragnęli pokojowego nawrócenia Prusów, jak książę Leszek Biały, doradzający nie militarne, a… ekonomiczne podbicie Prusów i odmawiający wyruszenia na krucjatę, gdyż tam, dokąd musiałby się udać brakowało… piwa i miodu. Były to jednak wyjątki.

 

Książęta polscy regularnie bili się z niespokojnym, pogańskim ludem mieszkającym tuż za granicami ich włości. Dlatego Prusowie przyzwyczajeni byli do walk z drużynami książęcymi, co oczywiście nie wykluczało również i pokojowych kontaktów między Polakami, a Prusami, a nawet okresowych sojuszy wojskowych. W walkach tych, o tym należy pamiętać, to Prusowie byli często stroną atakującą i agresywną. Teraz jednak musieli zmierzyć się z nowym, śmiertelnym zagrożeniem. Mieli oni, co prawda, już wcześniej do czynienia z organizowanymi na ich tereny krucjatami. Owe wyprawy ograniczały się jednak do wymordowania złapanych „spóźnialskich”, którzy nie zdołali czmychnąć w niedostępne bagna i zrabowania pruskiego mienia. Były to więc po prostu zwykłe wyprawy łupieżcze. Już kilka lat przed Krzyżakami krucjatę pruską zorganizował król duński Waldemar, najechawszy zbrojnie na pruskie tereny plemienne. Także książęta polscy wybierali się zbrojnie do swych pogańskich sąsiadów. Nigdy jednak wcześniej nie zdarzyło się, że krzyżowcy, zrabowawszy, co się da, nie tylko nie odjechali w pośpiechu, ale zdecydowali się na ziemiach pruskich „zostać na stałe”. Wysiłki Krzyżaków aktywnie popierał też i papież, apelując stale o pomoc zachodniego rycerstwa dla sprawy wojny za wiarę. Sami Krzyżacy bowiem nigdy nie byliby w stanie ujarzmić, czy chociażby próbować zmierzyć się z potęgą Prusów. Braci zakonnych było w rzeczywistości bardzo niewielu. Należy w tym miejscu rozwiać stereotypowe opinie o „niezliczonych zastępach zakutych w stal Krzyżaków”. W okresie największej świetności i potęgi Zakonu Krzyżackiego liczba braci zakonnych nie przekraczała... pięciuset rycerzy! To oni byli jednak motorem krucjat na tereny Prusów, organizowali je, zapewniali to, co w nowoczesnej armii zowie się „logistyką”, oraz sprawowali funkcje dowódcze – jako wodzowie i wyżsi oficerowie. Czerpali również główne korzyści z sukcesów militarnych ciągle ponawianych ataków na „niewiernych”.

Prusowie, choć pozornie ujarzmieni, niechętnie podporządkowywali się nowym władcom. Pod wpływem śmiertelnego zagrożenia porzucali nawet swą dawną niezależność i łączyli się w większe organizmy polityczne, podporządkowywali się wodzom zwanym kunigasami lub rikijasami. Owym naczelnikom plemiennym udawało się dzięki temu skupić wokół siebie większą ilość wojowników, by skuteczniej dać odpór wrogom. Niestety, było już za późno na ratunek. Gdyby Prusom udało się stworzyć własne państwo zanim zwaliła się na nich nawałnica krzyżacka inaczej zapewne wyglądałby podbój ziem pruskich. Tak się jednak nie stało. Pomimo tego mnożyły się powstania i rebelie, zrywano układy i stawano do rozpaczliwej walki. Wrogiem Prusów był jednakże brak jedności nie tylko między poszczególnymi plemionami, ale także między członkami jednego plemienia. I tak, gdy Krzyżacy zdobyli Pomezanię i Pogezanię, sąsiedni Warmowie nie przyszli na pomoc swym pobratymcom. Udało im się jednak namówić do pomocy swych wschodnich sąsiadów, gdy sami poczuli się zagrożeni. Cóż jednak z tego, gdy wielu pruskich nobilów zwyczajnie zdradziło, przechodząc do obozu wroga, o czym nie omieszkał wspomnieć Piotr z Dusburga pisząc, że wielu szlachetnych i potężnych mężów z Warmii widząc, że Bóg walczy po stronie braci, skruszeni, wraz z całą rodziną i czeladzią przenieśli się do Krzyżaków w zamku Baldze. Klęska powstania antykrzyżackiego nie zniechęciła jednakże Warmów do kolejnych. Zwłaszcza drugie z nich było bardzo poważne i niebezpieczne dla Krzyżaków. Wsławił się wówczas pruski wódz - Glappo.

Warmowie przystąpili także do pierwszego powstania Prusów, które wzniecił książę pomorski Świętopełk. To w jego trakcie legat papieski Wilhelm z Modeny dokonał niezwykle ważnego dziejowo aktu. Powołał bowiem do życia, w roku 1243, na mocy bulli papieskiej, cztery diecezje, dzieląc dotychczasowe ziemie biskupa Chrystiana. Były to diecezje: chełmińska i trzy pruskie – pomezańska, sambijska i właśnie warmińska. Tak w tym najstarszym dokumencie, pierwszym, który dotyczył nowopowstałej Warmii, opisano jej granice:

(...) od zachodu Zalew Wiślany, od północy rzeka Pregoła, od południa jezioro Drużno, a stąd rzeką Passaluk w kierunku wschodnim aż do granicy litewskiej.

Zgodnie z umową z Krzyżakami, każda z diecezji została podzielona pod względem administracyjnym między Zakon, a biskupów w stosunku 2:1 na korzyść zakonników. Oprócz tego biskupi wydzielili nieco później trzecią część swych włości na utrzymanie kapituł, które powołali do życia. Dla Warmii owa trzecia część, z której zyski czerpała kapituła, zamykała się w obrębie trzech komornictw: fromborskiego, olsztyńskiego i melzackiego [dziś. Pieniężno].

Share