Konrad von Feuchtwangen

Konrad von Feuchtwangen 1291-1296

DZIESIĄTY MISTRZ KRZYŻACKI

Zdawszy mistrzowski urząd Burchard Szwenden w Akonie na kapitule, do Rodys się udał i tam umarł, na którego miejsce Konrad Feuchtwangen wstąpił, za panowania Adulfa cesarza a Henryka Probusa monarchy polskiego, roku 1290. Menegaldus albo Meinhard, mistrz ziemie pruskiej, zebrawszy się z swą bracią na Kolajnie zamku w Litwie, odegnał Surmina starostę, który się przeciwko gwałtownemu szturmowaniu niemieczkiemu ze stem tylko mężów tak mężnie bronił, że wszyscy (okrom 12 ich) zranieni byli, aż krew z blanków jako deszcz płynęła. To pomogło oblężonym, że na zamirschu 500 rajtarów, które był mistrz na piczowanie w ziemię posłał, z grzmotem się wracali. A Niemcy nie poznawszy swych, mniemając być Litwę, do łodzi uciekali. Surmin też zostawiwszy zamek pusty ujachał, ślubując bogom swym mścić się tego a oblężenia krzyżaczkiego nie czekać.

Tegoż roku brat Ernelio, kontor z Ragnety, z bratem jednym z Wiednia i drugich 25 rycerzów puścił się wodą, aby co w Litwie nowego słyszał. Surmin; gdy minęli zamek, radził się z swymi, jakoby im pierwszy kus oddać mógł. Podjął się tego Litwin jeden, Nodam rzeczony, w rzeczach rycerskich biegły i ubrawszy się w odzienie niewieście, usiadł nad Niemnem, wołając na Krzyżaki płaczliwie po polsku (bo ten język umiał), aby ubogą krześcijankę z Polski od pogan w niewolą wziętą, wyzwolili. Krzyżacy o zdradzie nie wiedząc, do brzegu się przybili, aby tę zmyśloną krześcijankę ratowali, ale Nodam przyskoczywszy do łodzi, tak ją moczno trzymał, aż Litwa z zasadzki tudzież przybywszy, Krzyżaki do jednego zbili. Drugich też na picowaniu dwadzieścia i pięć pod Ragnetą zabili. Nie czytał ten Litwin Homerusa, a przedsię przykładem Hektorowym (który Protesilausowę nawę zatrzymał) fortylnie męsztwa dokazał. Jezbuto, pan litewski, który na zdobyc do Polski w piąciset koni zajechał, gdy się z łupem wracał, od Krzyżaków na głowę porażon.

Roku zaś 1291 Bertold Brunheim, królewieczki kontor, do Litwy wtargnął, zamek Kolejno spalił, ziemię wkoło spustoszył i 700 Litwy poimanej z innymi łupami wywiódł. Chcąc temu Litwa zabieżeć, aby tak częste najazdy w ich państwa nie bywały, poczęli zamek Mingedin budować, którą ich pracę chcąc kontor królewieczki przerwać, z tysiącem rajtarów się puścił. Ale widząc rycerstwa litewskiego wielkość, którzy budujących strzegli, inszą się drogą udał, a zamek Mederibę spalił, więźnie krześcijany wypuścił, pogany pobit, ostatek do Prus zabrał.

Po odjeździe tego kontora z Litwy, Memer mistrz pruski, a po mistrzu Henryk Sutswert kontor z Balgi, okrutnie ziemie litewskie wojowali i moc wielką łupów nabrali. Roku 1293 Konrad Stange, kontor ragnetski, w dzień św. Jakuba Mingedinu zamku pod Litwą dobył i wielkość Litwy tam pobił, drugie do więzienia pobrał. Udał się za nim w pogonią Wicień, książę litewskie, z wielkim wojskiem, tak pruską ziemi; przez 80 dni wojował, ale potem w ciasnym kącie zwarty od Krzyżaków porażony, ledwie sam z małym pocztem uciekł. Na drugi rok Wicień, książę litewskie, z wielkim wojskiem do łęczyczkiej ziemie wtargnał, a bez wieści do Łęczyce wpadszy na dzień świąteczny; naprzód na tum się rzucił, tak ludzi duchownych, jako i świeczkich moc wielką pomordował, drugie w niewolą zabrał, kościół z klejnotów złupił i miasto spalił.

Zajachał mu Kazimierz, łęczyczkie książę, nad Bzurę rzekę w Trojanowie, małym pocztem uderzył na, ale od wielkości przemożony, zabit i rycerstwo wszystko na placu poległo, drudzy uciekając w Bzurze utonęli. Gdy się ta nieszczesna bitwa śmiercią zacnego Książęcia Kazimirza skończyła, na butynku każdemu Litwinowi poganinowi dostało się z działu po 20 osób Polaków krześcijan. Tegoż czasu potem Moinhard, mjstrz pruski, litewską ziemię wojował, zamki i włości palił, a korzyści wielkie wziął. Brat też Ludwig, kontor z Ragnety, Kymel zamek litewski wziął i spalił. Roku 1295, gdy Polska od zabicia św. Stanisława bez korony lat 215 trwała, wybrali sobie Polacy za króla Przemysława II. Książę Wielkiej Polskiej i Pomorzan, który z zwykłymi ceremonijami przez Jakuba Świnkę, arcybiskupa gnieźnieńskiego, w kościele gnieźnieńskim z małżonką Ryssą jest koronowany. te tylko siedm miesięcy królował, bo brandeburscy margrabiowie z Gorzelca zajźrząc mu tego, zbierali nań i trafili go w Rogoźnie mięsopusty wyżywiającego z dworzany swymi, na które bez wieści uderzywszy, łatwie pobili. Króla, gdy się mężnie bronił, zadawszy mu kilka ran, na koń porwali, chcąc go żywo zanieść, ale widząc go śmiertelnego, do ostatka dobili. Kładą przyczyńcę śmierci być Nałęczę i Zaręby, ale to już potomkowie dzielnością swoją zgładzili. Drudzy piszą, iż to pomsta Boża była dla zamordowania małżonki swojej Lukierdy, z którą iż potomstwa nie miał, potajemnie ją dla innej udawił, gdyż się ona modliła, aby ją tylko w jednej koszuli do ojca puścił, okrucieństwa nad nią nie działał.

Roku 1296 Wicień, książę litewskie, chełmską ziemię powiat i golubski burzył i nazad z łupami się wróciwy, do Iflant wtargnął na więtszą zdobycz. Sifridus też, kontor z Balgi, z Piotrem z Królewca do Litwy wpadwszy, Gartyn albo Grodno zamek oblegli. Ale usłyszawszy o przyjeździe Wicienia, nic nie sprawiwszy, pod zamkiem tylko 1000 ludu poimawszy, co w skok do Prus uchodzili.

Za tego mistrza rządu Konrada Feichtwangen miedzy cesarzem Adolfem, Wenety i królem neapolitańskim były wnętrzne walki. Stąd podejrzenie mieli na bracią Krzyżaki, jakoby oni rady ich cesarzowi oznajmowali, przetoż też musili się starszy zakonu tego z bracią z Wenecyjej, Neapolim i z Angliej daliej pomykać, opuściwszy tam swe dwory. Wykonawszy na tym urzędzie mistrz najwyższy Konrad 7 lat, w Pradze umarł, a w Trzebnicy pochowan.